Posiadanie takich „rzemieślniczych”,
eksperymentujących z piwami ciekawszymi, niż klasyczne „jasne
pełne” browarów przez wielkie koncerny nie jest w skali świata
niczym nadzwyczajnym; dziwić może jedynie, że u nas browar tego
typu powstał tak późno. Chociaż z drugiej strony, jeśli wziąć
pod uwagę łańcuch decyzyjny i kulturę pracy w korporacjach, to
nie jest to aż tak dziwne... Ale do rzeczy: Browar prezentuje nam
kilka piw w stylach, które były już tam warzone wcześniej. W
Cieszynie warzono już Leżajsk Pszeniczny, stąd nie dziwi piwo pszeniczne w nowej ofercie; mamy tu także porter, jasny lager, podwójnąIPA'ę oraz Brackie Mastne, teraz nazwane po prostu
Mastne. W ofercie jest również stout, jednak póki co nie udało mi
się go nigdzie upolować.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą American. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą American. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Czy warto się Cieszyć z nowych-starych piw z Cieszyna?
czwartek, 22 stycznia 2015
Browar Królewska Piwoteka - Królewska Piwoteka i Czarny Wdowiec
W
momencie kiedy czytacie te słowa, opisanie w tym tekście piwa już
dawno okupują sklepowe półki (albo co bardziej prawdopodobne –
znikają z nich szybciej niż pieniądze w moim portfelu w piątkowy
wieczór), ale dopiero teraz udało mi się odzyskać napisany prawie
dwa tygodnie temu tekst. Słyszeliście kiedyś, żeby nie wyjmować
pendrive'u wprost z portu USB, bez uprzedniego „odmontowania” go?
Tak, ja też się z tego śmiałem i nie wierzyłem, że coś się
może stać – np. że znikną z niego pliki, a w szczególności
pliki z recenzjami piwa... Na szczęście lata mieszkania pod jednym
dachem z młodszymi siostrami psującymi wszystkie dostępne w domu
komputery nauczyły mnie ich naprawiania, odzyskiwania
utraconych danych i cierpliwości godnej buddyjskiego
mnicha.Oczywiście również moja cierpliwość ma swoje granice – w szczególności, gdy chodzi o piwo! Niemniej wytrzymałem kilka dni przechowywania piw otrzymanych od Browaru Piwoteka (dzięki!) w lodówce. A było to trudne, zważywszy na to, że jedno z nich miało być jednym z najbardziej, jak nie najbardziej goryczkowym polskim piwem... Jak smakują Królewska Piwoteka i Czarny Wdowiec?
wtorek, 30 grudnia 2014
Srpskie pivo
Tak, tak. Tzw. piwna rewolucja najpierw rozlała się ze Stanów Zjednoczonych po krajach zachodnich, a teraz dzielnie kontynuuje marsz coraz bardziej na wschód (chociaż i na bliskim i dalekim wschodzie zdobywa kolejne przyczółki - vide piwo z Libanu). Nie mogła więc ominąć także Bałkanów. I chociaż można powiedzieć, że dopiero tam raczkuje, to jednak i tam pojawiają się jasne punkty. Co powiecie na piwa z pierwszego rzemieślniczego browaru w serbskim Belgradzie? Mam to szczęście, że kolega (dzięki Michał!) przywiózł mi cztery piwa z tego browaru. Przed państwem 4 piwa z browaru Kabinet.
A, i jeszcze dodam - wszystkie etykiety są wykonane z ciekawego, odblaskowego papieru, co daje fajny efekt.
I jeszcze dodam - w chwili, gdy czytacie te słowa, jestem w drodze właśnie do... Serbii :) Lub już na miejscu.
poniedziałek, 15 grudnia 2014
8 polskich piw, które musisz spróbować
Jakie jest najlepsze polskie piwo? Oczywiście nie ma na to pytanie
odpowiedzi. Ile ludzi, tyle gustów, tyle opinii... Nie jestem nawet w
stanie wskazać swojego ulubionego piwa. Tak jak nie potrafię
wskazać swojej ulubionej potrawy. Raz mam ochotę na chilli con
carne, innym razem sushi, a czasem chamski schabowczak w grubej
panierce jest tym, co w danym momencie zasmakuje mi najbardziej. I tak jest też z
piwem! Niemniej są piwa inne, niż wszystkie; piwa, które się
kocha albo nienawidzi, które często są niepodobne do niczego innego. Albo po prostu wywalają z butów. Jednych w sensie
pozytywnym, innych skłonią do splunięcia trzy razy przez lewe
ramię, by odczynić zły urok i następnie wylania piwa z dala od
ludzkich siedzib. Piwa, które nikogo nie pozostawią obojętnym lub
obojętną.
Starałem się wybrać piwa, które da
się otrzymać bez pielgrzymek do wszystkich sklepów piwnych i knajp
w promieniu 300 km – wszystkie wymienione byłem w stanie kupić w lokalnych barach i sklepach przez ostatni miesiąc czy dwa.
Etykiety:
AIPA
,
Ale
,
AleBrowar
,
American
,
belgian
,
Faktoria
,
grodziskie
,
IPA
,
Jan Olbracht
,
Nogne
,
Pinta
,
piwne przemyślenia
,
porter
,
Pracownia Piwa
,
wędzone
,
witbier
czwartek, 11 grudnia 2014
Moja porterowa piwniczka #5 – Imperator Bałtycki
No to szable szklanka w dłoń!
środa, 15 października 2014
AleBrowarowy zakalec
Jak mogłoby
głosić znane przysłowie, gdyby istniało, nawet najlepszemu
piekarzowi trafi się czasem zakalec. Parafrazując można
stwierdzić, że i najlepszemu browarowi trafi się czasem kiepskie
piwo... A niestety AleBrowarowi moim zdaniem w ostatnim czasie
trafiły się aż cztery. Dwa nowe piwa z serii single hop (czyli z
dodatkiem tylko jednej odmiany chmielu), polskie IPA oraz John
Cherry. Ale do rzeczy.czwartek, 2 października 2014
Browar Kingpin
Ach, kolejny kontraktowiec na polskiej piwnej scenie... Jak tak dalej pójdzie, to nie będzie już gdzie tego piwa warzyć. Jednak tym razem za piwo współodpowiedzialny jest Michał Kopik, czyli sędzia piwny, bloger, piwowar domowy oraz chyba pierwszy i póki co jedyny piwny "celebryta", który wystąpił w reklamie. Tym razem swoją twarzą (i recepturą) firmuje piwa warzone w nowo powstałym browarze w Zarzeczu, stworzonym głównie na potrzeby kontraktowców (m.in. Pinty). I muszę przyznać, że twarzy nie stracił - piwa są ciekawe, aczkolwiek przekonają raczej fanów bardziej odjechanych (i przede wszystkim zdrowo nachmielonych) piw. Oba nowe piwa - Rocknrolla i Berserker - mają dodatki kwiatowe, co na świecie jest dosyć popularne; u nas chyba mniej, gdyż z pamięci (fakt, że kiepskiej) jestem w stanie wymienić ledwie kilka polskich piw z dodatkami tego typu. No dobra, to do dzieła, tj. do piwa!poniedziałek, 15 września 2014
Ludzie są fajni
EDIT: ZNIKNĘŁY ZDJĘCIA :( A ludzie przysyłający piwa są jeszcze fajniejsi. Wiecie, jak to jest: czasem spotyka się człowieka, z którym nadaje się na tych samych falach – mimo że z pozoru jesteście zupełnie różni/różne. Moja ścieżka – zupełnie przypadkiem – skrzyżowała się kiedyś ze ścieżką Kwaha, a była to przyjaźń od pierwszego, a przynajmniej siódmego piwa... Mimo że Kwahu mieszka teraz w krainie, gdzie wszystkie zwierzęta chcą człowieka zabić, a woda w kiblu kręci się w drugą stronę, dalej utrzymujemy kontakt. I ostatnio kontakt ten zaowocował paczką... 16 piw rzemieślniczych, które Kwahu mi przysłał. Ot tak. Nie oczekując niczego w zamian. Ale w zamian dostanie równie dużą paczkę pełną polskich piw nowofalowych! A Was zapraszam do przeczytania opisu wszystkich 16. Głównie z Australii, ale nie tylko. Może akurat ktoś będzie w Australii i przyda my się opinia...
Errata: opisów będzie mniej, niż 16.
Okazało się, że w trakcie dalekiej podróży jedno piwo, Cleansing
Ale z Two Metre Tall Company, zdążyło się zepsuć. Smuteczek.
Etykiety:
Amber
,
American
,
angielskie
,
APA
,
aromatyzowane
,
Australia
,
belgian
,
Dark Ale
,
dunkel
,
dunkelweizen
,
golden ale
,
hefeweizen
,
IPA
,
Japonia
,
Liban
,
Nowa Zelandia
,
Pale Ale
,
Stout
,
tripel
,
triple
niedziela, 24 sierpnia 2014
3x Wąsosz - Terrence, Sir Arhur i 15
Browar Wąsosz. Do niedawna nazwa ta
przeciętnemu piwoszowi niewiele mówiła. Teraz pewnie też niewiele
powie, ale trzeba przyznać, że jak na ledwie dwa miesiące po
reaktywacji browar zalał nas całą rzeką różnorodnego piwa.
American India Pale Ale, Extra Special Bitter, różnorakie lagery, a
do tego kontraktowcy... Ale tu powstaje pytanie: czy ilość
przekłada się na jakość?
Póki co miałem okazję pić dwa jasne
dolniaki: Polkę Pils i Pomorzanina/Wąsosz 12 (to jest to samo piwo)
oraz klasyczną pszenicę – o tych pierwszych można poczytać u mnie na blogu, o tej drugiej nie pisałem, gdyż popijałem ją niespiesznie
w pubie w celach nieblogerskich, gdzie dosyć przypadła mi do gustu. Tym razem spróbujemy
kolejnych trzech piw: Terrence, Sir Arthur i „15”. Dwa pierwsze ozdobione gustownymi wąsami.
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Konserwowa AIPA
Prawda jest taka, że piwo w
puszce niczym nie ustępuje temu w butelce – mało tego! Puszka ma
tę przewagę nad butelką, że przecież nie przepuszcza światła.
Mimo tego niejeden piwosz czuje jakiś zakodowany dogłębnie wstręt
do piwa z „konserwy”. A jeszcze 20, może 30 lat temu piwo w
puszce to był szpan i luksus... Ale ja nie o tym. Dostałem ostatnio
puszkowe AIPA prosto ze Stanów, czyli właśnie ojczyzny AIPA. Browar Rochester Mills, piwo o nazwie Cornerstone AIPA. Jak smakuje
to cudo?
Nie oszukujmy się – kiedy idziemy do „chińczyka”, których pełno jest w naszych miastach, raczej nie dostaniemy prawdziwych chińskich potraw. Czulibyśmy się dziwnie, gdyby na naszym talerzu wylądowały nogi kaczki albo jajko z częściowo rozwiniętym kurczakiem w środku... Zastanawiam się, czy podobnie jest z AIPAmi; nie ukrywam, że to będzie moje pierwsze piwo w tym stylu z matecznika piwnej nowej fali. A może Atak Chmielu przygotował nas na zupełnie inne smaki, może amerykańskie AIPA'y smakują zupełnie inaczej, niż te uwarzone w kraju, gdzie Sprawa dla Reportera bywa skuteczniejsza od prokuratury?
wtorek, 24 czerwca 2014
Brytyjska ofensywa Lidla
wtorek, 10 czerwca 2014
Grybów, Wujek Sam.
niedziela, 1 czerwca 2014
AleBrowar, Crazy Mike
I znowu wrzucam recenzję piwa, ale
cóż, nie jest to piwo byle jakie. Crazy Mike z AleBrowaru (od razu
chrzczony w bezlitosnych internetach jako Crazy Mikke). Z jednej strony można
narzekać, że kolejna potężnie nachmielone India Pale Ale, że
znowu amerykańskie chmiele (przez niektórych zwane perfumami), że
nuda i w ogóle. Ale ja się z tym nie zgadzam. Jasne, pełno jest na
rynku piw, gdzie nie żałowano amerykańskiego chmielu, jednak w wersji
imperialnej czy podwójnej (czyli taka IPA, która jest „bardziej”
- bardziej nachmielona, mocniejsza, o wyższym ekstrakcie) ciągle
mamy właściwie tylko notujące wahania formy Imperium Atakuje, olimpowego Zeusa oraz
średniawe Brackie Imperial IPA. Dlatego ucieszyłem się na wieść,
że powstał Crazy Mike – który ma być jednocześnie
najmocniejsze z nich wszystkich.
poniedziałek, 19 maja 2014
Williams Brothers
środa, 23 kwietnia 2014
Piwo z krainy kangurów
Prosto ze słonecznej
Australii, gdzie każde zwierzę chce człowieka zabić, mieszkający
tam rodowity Knurowianin przysłał mi 3 piwa z lokalnych browarów.
Są to Fat Yak z Matilda Bay, The Chancer Golden Ale z browaru James Squire i Little Creatures - Pale ale. Nic Wam to nie mówi? Spokojnie, mi
też! Co ciekawe, butelki mają nietypową
dla nas pojemność 0,345 l. Według informacji kolegi (dzięki
Kfahu!) piwa te można powszechnie kupić w Sydney, ale w sklepie;
lane crafty czy piwa z mniejszych browarów można dostać jedynie w
„hipsterskich” pubach. Ceny są na pewno wyższe niż u nas, ale
nie jest to raczej zaskoczeniem; lany lokalny koncerniak (niemalże
wyłącznie lagery) to wydatek ok. 5 dolarów, te z Europy to wydatek
zwykle 50 australijskich centów więcej, natomiast ceny ciekawszych
piw to już powyżej 7 dolarów. Trzeba jednak uwzględnić przy tym
to, że we właściwie każdym lokalu funkcjonują happy hours i
rozmaite promocje obniżające cenę piwa, a i zarobki mają dużo
wyższe... Ale nieważne. Przejdźmy do piwa!środa, 16 kwietnia 2014
Krótko o piwie vol. 6
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Krótko o piwie vol. 5
Szybkie recenzje kolejnych trzech nowości. Kormoran Coffee Stout, PINTA Das IPA i Lwówek Jankes. Bez zbędnego przedłużania – zapraszam do lektury.
niedziela, 6 kwietnia 2014
Piwna rewolucja – runda druga. Cornelius Triple Blond.
Ten cytat z Gandhiego, używany u nas zwykle przez osoby walczące w beznadziejnej sprawie bez szans na powodzenie (więc z opuszczeniem ostatniego stadium), po małym liftingu i naciągnięciu można zastosować do opisania dzisiejszego piwnego rynku w Polsce, czyli kroczącej tzw. piwnej rewolucji. Nie będę tutaj się zagłębiał w początki tego, co ma szansę wywrócić polski rynek piwa do góry nogami (czy tak się stanie – to już kwestia na osobną dyskusję); dla jednych będzie to Pinta ze swoim Atakiem Chmielu, inni stwierdzą, że wcześniej przecież Fortuna, Ciechan czy Smocza Głowa próbowały przekonać Polaków do czegoś innego, niż jasne pełne. Niektórzy powiedzą, że to popularyzacja piwowarstwa domowego albo masowe wyjazdy Polaków za granicę otworzyły konsumenta na inne smaki. Inni zaoponują, że co to za rewolucja, skoro nie można napić się „pilsa za 3 zł”, a poza garstką piwnych entuzjastów jednak większość osób dalej katuje lechotyskożubry.
środa, 2 kwietnia 2014
Witnica, Witnica, anioł to czy diablica?
Czytałem kiedyś artykuł traktujący o tym, że u człowieka występuje bardzo silna „pamięć zapachowa”. Obrazy, które widzimy, wylatują nam z głowy nawet po kilku dniach; słowa, które usłyszymy, potrafimy zapomnieć jeszcze szybciej. Natomiast zapachy – i skojarzenia, jakie ze sobą niosą – zostają w naszej głowie znacznie dłużej. Pewnie wielu z nas dom rodzinny kojarzy się z jakimś zapachem; może bliżej nieokreślonym, ale jednak. Podobno łatwiej też uczyć się, gdy obraz skojarzy nam się z jakimś aromatem; później reagujemy jak pies Pawłowa – widząc dany obraz od razu gdzieś w głowie czujemy „jego zapach”. Inne zmysły też ciekawie wzajemnie oddziałują. Wprawdzie pysznie wyglądające zdjęcie dobrego hamburgera nie ma zapachu, jednak wystarczy na nie spojrzeć, by ślinianki zaczęły intensywniej pracować. Kiedy na zdjęciu zobaczymy jabłko, od razu podświadomie „czujemy” jego smak i zapach. Na podobnej zasadzie: kiedy myślę „Browar Witnica”, czuję... Masło.
poniedziałek, 31 marca 2014
Yerba Mate z piwem po raz drugi...
...Ale tym razem zupełnie inaczej. Dawno, dawno temu opisałem na blogu czeskie piwo warzone z dodatkiemyerba mate. I, co ciekawe, nie jest to wcale tak rzadko spotykane połączenie – jest nawet cała seria piw o nazwie MateVeza, łączących różne piwne style z yerba mate. Do tego w światowych zasobach internetu można znaleźć trochę przepisów na uwarzenie takiego piwa w domu. Nie jest to może liczba wyników tak duża, jak przy poszukiwaniu pigułek do powiększania wiadomo czego czy obrazków z kotami, ale fan piwa i yerba mate na pewno znajdzie coś dla siebie.
Ja jednak podejdę do tego inaczej. Na portalu www.czajnikowy.pl znalazłem ciekawą propozycję, o której sam wcześniej nie pomyślałem; aż dziwne, bo teraz wydaje mi się to niemal tak oczywiste jak zapach skunksa w „zielonym” Lechu stojącym na słońcu przez miesiąc. Mianowicie – yerbę w matero, czyli tym pojemniku, z którego yerbę się pije, zalać nie wodą, a... Piwem. Brzmi strasznie, brzmi okrutnie? Trochę tak. Ale może wcale nie będzie źle? Zobaczymy.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)

