Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sulimar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sulimar. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 sierpnia 2014
Moja porterowa piwniczka #3, Cornelius Porter
Zapewne większość z Was wie, że
piwa mocne i ciężkie zwykle warto leżakować. A jeśli ktoś z
Was nie wie: piwa mocne i ciężkie zwykle warto leżakować! Do
najbardziej wdzięcznych piw należą ciemni, wysokoekstraktywni
przedstawiciele stylów takich jak Russian Imperial Stout czy Porter Bałtycki. Tych ostatnich mam w piwnicy kilkadziesiąt różnych –
czekam, aż się przeterminują (a potem czekam jeszcze przynajmniej kilka miesięcy), by przekonać się, jak na nie
wpłynie długie leżakowanie. Pierwszym piwem tego typu opisanym przeze mnie był Grand Imperial Porter, a następnym porter z Lwowa. Trzecim będzie (a kiedy czytacie te słowa - już był) Porter z piotrkowskiego
browaru Sulimar. Przeterminowany o rok i kilka miesięcy. Jak czas
wpłynął na smak tego piwa?
czwartek, 17 lipca 2014
Alter Beer z Żabki
No dobra, poświęciłem się i spróbowałem każdego piwa z "zerżniętej" serii piw z Żabki pod wspólną nazwą Alter Beer, która wywołała kontrowersje nie swoim smakiem, ale etykietami - podobnymi do tych z AleBrowaru. Jak tak naprawdę część z nich to "klony" innych piw z Browaru Sulimar (czyli były sprzedawane pod innymi nazwami przez ten sam browar np. innym sieciom handlowym), tak przynajmniej jedno (a może i więcej?) to zupełnie nowe piwo. Dlatego zapraszam do zapoznania się z moją, subiektywną (jak to opinia) opinią na temat piw z serii Alter Beer.
niedziela, 8 czerwca 2014
Piotr i Paweł - piwa Wetliner
Sulimar, browar powszechnie znany z
warzenia dosyć popularnych piw marki Cornelius, ostatnio śmiało
wkracza w inny rejon piwnego rynku – warzenie piwa na zlecenie
marketów. Ale nie chodzi o budżetowe marki spod znaku
Fasbergów, Argusów i innych takich, tylko stosunkowo ciekawe i/lub
„premiumowate” piwa. I tak mieliśmy wcześniej warzone dla Tesco
Rebele, sygnowane nazwiskiem Marka Suligi (według mnie kiepskie),
niedawno uwarzono drugą serię Rebeli, tym razem podwójnąpszenicę, witbiera, no i lagera. Sieć Piotr i Paweł postanowiła
nie być gorsza i zamówiła partię piw, pod wspólną nazwą
Wetliner, w skład której wchodzą (oczywiście) jasny lager, ciemny
lager z dodatkiem kawy, pszenica i strong ale. Warto dodać, że seria ta jest wspólnym
projektem browaru i piwowara domowego Andrzeja Rozmysłowica z
Przystanku Cisna.
sobota, 19 kwietnia 2014
Rebel v. 2.0
Jakiś czas temu na półkach sieci
sklepów Tesco pojawiły się piwa sygnowane nazwiskiem Marka Suligi
z dopiskiem „piwo rzemieślnicze”. Marek Suliga to (dzisiaj już
były) Wielki Mistrz Bractwa Piwnego, który niestety postanowił
podpisać się pod serią piw zwyczajnie kiepskich; piwa z serii
Rebel to były po prostu kolejne nieciekawe i nieszczególnie
smakowite lagery w kilku różnych wersjach. Teraz w sklepach
pojawiła się kolejna seria Rebeli – i trzeba przyznać, że jest dużo, dużo lepiej.
niedziela, 6 kwietnia 2014
Piwna rewolucja – runda druga. Cornelius Triple Blond.
Ten cytat z Gandhiego, używany u nas zwykle przez osoby walczące w beznadziejnej sprawie bez szans na powodzenie (więc z opuszczeniem ostatniego stadium), po małym liftingu i naciągnięciu można zastosować do opisania dzisiejszego piwnego rynku w Polsce, czyli kroczącej tzw. piwnej rewolucji. Nie będę tutaj się zagłębiał w początki tego, co ma szansę wywrócić polski rynek piwa do góry nogami (czy tak się stanie – to już kwestia na osobną dyskusję); dla jednych będzie to Pinta ze swoim Atakiem Chmielu, inni stwierdzą, że wcześniej przecież Fortuna, Ciechan czy Smocza Głowa próbowały przekonać Polaków do czegoś innego, niż jasne pełne. Niektórzy powiedzą, że to popularyzacja piwowarstwa domowego albo masowe wyjazdy Polaków za granicę otworzyły konsumenta na inne smaki. Inni zaoponują, że co to za rewolucja, skoro nie można napić się „pilsa za 3 zł”, a poza garstką piwnych entuzjastów jednak większość osób dalej katuje lechotyskożubry.
wtorek, 7 stycznia 2014
Polskie piwne cuda i dziwy
Dla większości amatorów piwa w naszym kraju wszystko, co odbiega od schematu „jasne, lekkie, mocne i w miarę bez smaku” to „wynalazek”. Ileż to razy zaproponowaliście wujkowi Staszkowi jakąś IPA'ę czy nawet pszeniczniaka, a ten tylko skrzywił się z niesmakiem, podrapał po poplamionym podkoszulku nieszczelnie okrywającym sporych rozmiarów owłosiony brzuch i wygłosiwszy pean na temat „naszego najlepszego” czym prędzej pognał do lodówki po puszkowy czteropak?
Z drugiej strony: nawet dla wyrobionego piwosza, który z niejednego kraju piwo pił, a dziwaczne ale-srale przyprawiają go o ślinotok, są piwa, które każą postawić pytanie: gdzie jest granica? Czy to już nie przesada? Najbardziej chyba oczywistym przykładem takiego piwa jest Voodoo Bacon Maple Ale, czyli piwo z bekonem i syropem klonowym. Z mniej znanych – piwo z pizzą o nazwie Mamma Mia Pizza Bier (niestety – albo na szczęście – nie miałem okazji go próbować). Do tego dochodzi cała masa ciekawostek takich jak piwo fermentowane drożdżami z brody piwowara, piwo z pyłem księżycowym itd. Ale tego typu abominacje to nie tylko domena zagranicznych browarów. Niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy także swoje piwne dziwactwa mają!
Z drugiej strony: nawet dla wyrobionego piwosza, który z niejednego kraju piwo pił, a dziwaczne ale-srale przyprawiają go o ślinotok, są piwa, które każą postawić pytanie: gdzie jest granica? Czy to już nie przesada? Najbardziej chyba oczywistym przykładem takiego piwa jest Voodoo Bacon Maple Ale, czyli piwo z bekonem i syropem klonowym. Z mniej znanych – piwo z pizzą o nazwie Mamma Mia Pizza Bier (niestety – albo na szczęście – nie miałem okazji go próbować). Do tego dochodzi cała masa ciekawostek takich jak piwo fermentowane drożdżami z brody piwowara, piwo z pyłem księżycowym itd. Ale tego typu abominacje to nie tylko domena zagranicznych browarów. Niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy także swoje piwne dziwactwa mają!
poniedziałek, 1 lipca 2013
Złoto głupców
Jest mi smutno, jest mi źle. Chciałem ocenić dziś piwo od dawna dostępne na polskim rynku – Corneliusa Pszenicznego. Piłem to piwo wiele razy, zawsze uważałem je za przyzwoitego, niedrogiego „pewniaka”. W czasach sprzed piwnej „rewolucji”, jeszcze w starej szacie graficznej (i z nazwą „weizen beer” – zakładam, że „pszeniczny” to to samo piwo), bywało nawet moim piwem „podstawowym” – idąc ze znajomymi na grilla czy imprezę zabierałem ze sobą kilka butelek Corneliusa Pszenicznego.

Ucieszyłem się więc, że będę mógł podzielić się z Wami opinią na temat tego piwa. Opiszę zapach goździków i bananów, pochwalę jego smak, a jednocześnie zwrócę uwagę, że dostępne jest w marketach, dyskontach i to w cenie niewiele wyższej, niż większość „koncerniaków”. No to zaczynamy! W butelce widać bardzo ładny osad drożdżowy (na zdjęciu na samym dole). Przelałem Corneliusa do szklanki i pierwsze zaskoczenie – piwo prawie wcale się nie pieniło, a kolor - zamiast złotego, jaki pamiętałem, był pomarańczowy, trochę w stylu soku z ciemnych pomarańczy i grejpfrutów. Czy przynajmniej w smaku było wszystko po staremu? Cóż…
Ucieszyłem się więc, że będę mógł podzielić się z Wami opinią na temat tego piwa. Opiszę zapach goździków i bananów, pochwalę jego smak, a jednocześnie zwrócę uwagę, że dostępne jest w marketach, dyskontach i to w cenie niewiele wyższej, niż większość „koncerniaków”. No to zaczynamy! W butelce widać bardzo ładny osad drożdżowy (na zdjęciu na samym dole). Przelałem Corneliusa do szklanki i pierwsze zaskoczenie – piwo prawie wcale się nie pieniło, a kolor - zamiast złotego, jaki pamiętałem, był pomarańczowy, trochę w stylu soku z ciemnych pomarańczy i grejpfrutów. Czy przynajmniej w smaku było wszystko po staremu? Cóż…
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
