Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porter. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Imperium Prunum, czyli klasyka odkryta na nowo

     Są w życiu rzeczy, na które warto czekać. Pierwsza gwiazdka, zwrot podatku, mleczny zarost. No i dobre piwo. Browar Kormoran znany do niedawna był z tego, że chyba najodważniej spośród tych większych wśród małych browarów rozpychał się na półkach zarezerwowanych dla tzw. kraftu. I robił to bardzo dobrze! Seria Podróże Kormorana, sięganie po zapomniane style (Rosanke), chmielenie amerykańcami, dosypywanie płatków owsianych do ciemnego lagera - słowem: kraft pełną gębą! Z jakiegoś powodu jednak od pewnego czasu nowości z Browaru Kormoran próżno było wypatrywać. Aż do teraz. Przed Wami Imperium Prunum, czyli imperialny porter bałtycki z dodatkiem wędzonej suski sechlońskiej.


poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Czy warto się Cieszyć z nowych-starych piw z Cieszyna?

     Jak pisałem jakiś czas temu tutaj, browar w Cieszynie, należący do Grupy Żywiec, przeszedł niedawno spore zmiany. Ma teraz być browarem w pewnym stopniu niezależnym od żywieckiej centrali i stanąć w szranki z browarami rzemieślniczymi – a przynajmniej tymi „regionalnymi”. Wypuścił więc serię 6 nowych piw – z czego o 5 przeczytacie poniżej. Dlaczego nie o 6? Bo jednego, mimo wizyty w kilku sklepach specjalistycznych, nie udało mi się dostać... Jak widać, piwo to jest bardziej niedostępne niż zakonnica na pierwszej randce. A i inne piwa z tej serii nie mają być tak łatwo dostępne, jak inne piwa Grupy Żywiec – podobno mają być dystrybuowane tylko do małych sklepów (aczkolwiek nie tylko specjalistycznych sklepów piwnych), z pominięciem marketów (!) oraz dyskontów. Trzeba przyznać, że to ciekawa strategia.

     Posiadanie takich „rzemieślniczych”, eksperymentujących z piwami ciekawszymi, niż klasyczne „jasne pełne” browarów przez wielkie koncerny nie jest w skali świata niczym nadzwyczajnym; dziwić może jedynie, że u nas browar tego typu powstał tak późno. Chociaż z drugiej strony, jeśli wziąć pod uwagę łańcuch decyzyjny i kulturę pracy w korporacjach, to nie jest to aż tak dziwne... Ale do rzeczy: Browar prezentuje nam kilka piw w stylach, które były już tam warzone wcześniej. W Cieszynie warzono już Leżajsk Pszeniczny, stąd nie dziwi piwo pszeniczne w nowej ofercie; mamy tu także porter, jasny lager, podwójnąIPA'ę oraz Brackie Mastne, teraz nazwane po prostu Mastne. W ofercie jest również stout, jednak póki co nie udało mi się go nigdzie upolować.

wtorek, 27 stycznia 2015

Zimą pijmy portery bałtyckie!

     A już myślałem, że tej zimy nie doczekamy się śniegu. Nie żebym szczególnie narzekał – zdecydowanie preferuję lato – jednak to jest piękne w klimacie umiarkowanym, że mamy wyraźnie różne, następujące po sobie pory roku... A jak jest zima, to musi być zimno! Chociaż mrozy potrafią czasem człowieka wykończyć i zdecydowanie zniechęcić do opuszczenia ciepłych domowych pieleszy. A jeśli już postanowimy zostać w domu, to w mroźny, zimowy wieczór lepsze od schowania się pod kocykiem z ulubioną książką/laptopem/osobą jest tylko zrobienie tego samego, ale ..... Ze szklanką dobrego porteru!

niedziela, 28 grudnia 2014

Moja porterowa piwniczka #6 – Primator Double

     Wprawdzie o porterze bałtyckim mówi się jako o piwowarskim skarbie Polski, ale i Czesi nie gęsi (?) i swoje portery mają. Chociaż opisywane właśnie piwo to bardziej wariacja na temat porteru. I wariacja ta jest nawet całkiem popularna i łatwa do dostania w naszym kraju. Primator Double 24%. Ekstraktu rzecz jasna – bo alkoholu w tym piwie jest 10,5% (i tak sporo, właściwie w relacji cena-procenty można tym się ubzdryngolić niewiele drożej, niż jabolami). Z tym, że ekstrakt podbity jest cukrem, a do tego – co jest dosyć nietypowe – w składzie wymieniono także słód pszeniczny oraz... E 300. Czyli przeciwutleniacz. Czyżbyśmy mogli pożegnać się więc w tym przeterminowanym o kilka miesięcy porterze z posmakami suszonej śliwki czy wiśni – bo biorą się one m.in. z utlenienia piwa?

wtorek, 23 grudnia 2014

Raciborskie rewolucje

     Browar w Raciborzu. Jak sądzę, jeden z popularniejszych niedużych browarów - przynajmniej na południu, gdzie mieszkam. Z racji niskiej ceny (porównywalnej jeszcze do niedawna z koncernówkami - teraz mam wrażenie, że już sporo wyższej) popularny nie tylko wśród korpoludzi przepijających swoje podwójne i potrójne krajowe w krótkich momentach szczęścia i wolnego czasu, ale także wśród szeroko pojętej młodzieży, studentów oraz piwnych wannabe hipsterów. A ja piw z tego browaru prawie nie ruszam; nieodłącznie kojarzą mi się z ulepkami nieznośnie słodkimi, do których dosypano starych gwoździ. Uczciwie przyznam, że nie wiem, czy dalej tak jest, bo dawno po wyroby z Raciborza nie sięgałem - ale przez długi czas Browar Zamkowy w Raciborzu miał potężny problem z metalicznością swoich piw. Do tego stopnia, że pijąc człowiek się zastanawiał, czy przypadkiem krew mu z dziąseł nie leci...

     Niemniej bym jakiś browar otwarcie bojkotował, musiałby mi zaleźć za skórę znacznie bardziej, niż tylko wbijając w podniebienie gwoździe. Dlatego z niejakim zainteresowaniem podszedłem do informacji, iż browar ów połasił się na piwowarski skarb Polski - porter bałtycki! A do tego niejako przy okazji kupiłem również nowy produkt z tego samego miejsca, czyli piwo dyniowe. Jak się później okazało, nie do końca dyniowe. Ale jak Browar Zamkowy poradził sobie w nowej roli?

poniedziałek, 15 grudnia 2014

8 polskich piw, które musisz spróbować

     Jakie jest najlepsze polskie piwo? Oczywiście nie ma na to pytanie odpowiedzi. Ile ludzi, tyle gustów, tyle opinii... Nie jestem nawet w stanie wskazać swojego ulubionego piwa. Tak jak nie potrafię wskazać swojej ulubionej potrawy. Raz mam ochotę na chilli con carne, innym razem sushi, a czasem chamski schabowczak w grubej panierce jest tym, co w danym momencie zasmakuje mi najbardziej. I tak jest też z piwem! Niemniej są piwa inne, niż wszystkie; piwa, które się kocha albo nienawidzi, które często są niepodobne do niczego innego. Albo po prostu wywalają z butów. Jednych w sensie pozytywnym, innych skłonią do splunięcia trzy razy przez lewe ramię, by odczynić zły urok i następnie wylania piwa z dala od ludzkich siedzib. Piwa, które nikogo nie pozostawią obojętnym lub obojętną.

     Starałem się wybrać piwa, które da się otrzymać bez pielgrzymek do wszystkich sklepów piwnych i knajp w promieniu 300 km – wszystkie wymienione byłem w stanie kupić w lokalnych barach i sklepach przez ostatni miesiąc czy dwa.

czwartek, 11 grudnia 2014

Moja porterowa piwniczka #5 – Imperator Bałtycki

     Pamiętacie piwo Imperator Bałtycki z zeszłego roku? Zrobiło furorę. Potężny, ciężki jak amerykańskie nastolatki porter bałtycki nachmielony tak modnymi chmielami zza wielkiej wody. Nie ukrywam, że moja dziurawa pamięć podpowiada, iż jest to jedno z najlepszych polskich piw, jakie piłem... I właściwie nie było potrzeby go leżakować. Ale nie byłbym sobą, gdybym jednak kilku butelczyn nie zachomikował w piwnicy. Pierwszą, zgodnie z planem, otwieram dziś – w ostatni czy tam przedostatni dzień, kiedy oficjalnie nadaje się do spożycia. Poleżała w piwnicy rok, starczy jej. Drugą otworzę, gdy już posadzę drzewo, zbuduję dom i spłodzę syna – albo za tydzień, jak zachce mi się pić...

No to szable szklanka w dłoń!

czwartek, 13 listopada 2014

Moja porterowa piwniczka #4, Porter Witnicki

     Jakiś czas temu napisałem tekst o tym, że niektóre piwa warto leżakować. Że wbrew obiegowej opinii nie każde piwo im jest świeższe, tym lepsze. Sam leżakuję w swojej piwnicy (w końcu ta nazwa nie wzięła się znikąd...) jakichś kilkadziesiąt piw i chociaż łapki mnie świerzbią, a język wysycha opieram się pokusie otwierania piw zbyt świeżych. Konsekwentnie czekam, aż piwo przeterminuje się - i najlepiej poleży kilka miesięcy. Albo i dłużej! I co jakiś czas, chociaż naprawdę rzadko, zagłębiam się w zakamarki mojej ciemnej, mrocznej piwnicy i przynoszę do mieszkania jakiś skarb... Tym razem tym skarbem był przeterminowany o pół roku porter bałtycki z browaru Witnica.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Moja porterowa piwniczka #3, Cornelius Porter

     Zapewne większość z Was wie, że piwa mocne i ciężkie zwykle warto leżakować. A jeśli ktoś z Was nie wie: piwa mocne i ciężkie zwykle warto leżakować! Do najbardziej wdzięcznych piw należą ciemni, wysokoekstraktywni przedstawiciele stylów takich jak Russian Imperial Stout czy Porter Bałtycki. Tych ostatnich mam w piwnicy kilkadziesiąt różnych – czekam, aż się przeterminują (a potem czekam jeszcze przynajmniej kilka miesięcy), by przekonać się, jak na nie wpłynie długie leżakowanie. Pierwszym piwem tego typu opisanym przeze mnie był Grand Imperial Porter, a następnym porter z Lwowa. Trzecim będzie (a kiedy czytacie te słowa - już był) Porter z piotrkowskiego browaru Sulimar. Przeterminowany o rok i kilka miesięcy. Jak czas wpłynął na smak tego piwa?

czwartek, 6 marca 2014

Moja porterowa piwniczka #2, Львівське Портер

     Nie ukrywam, że Ukrainę i jej mieszkańców darzę dużą sympatią. Spędziłem w tym kraju piękne lato, dwa Sylwestry i weekend majowy; z niektórymi poznanymi tam ludźmi kontakt utrzymuję do dziś. Nie chcę absolutnie zagłębiać się na tym blogu w politykę (chociaż polityką interesuję się bardzo, i to na poziomie wyższym i bardziej zaangażowanym, niż czytanie gazet czy wrzucanie postów na Facebooka), w tej notce opiszę jedynie przeterminowany o pół roku lwowski porter. A właściwie Львівське Портер. 

poniedziałek, 3 marca 2014

Moja porterowa piwniczka #1, Przeterminowany Grand Imperial Porter


       Ech... Dziś miał się pojawić pierwszy film nagrany z myślą o moim videoblogu, niestety przegrałem z techniką i dziś go nie wrzucę. Bywa i tak. W związku z tym postanowiłem uszczuplić moją „porterową piwniczkę” (czyli kilka skrzynek wciśniętych między rower a nikomu niepotrzebne graty, które „może jeszcze się przydadzą”) o butelkę przeterminowanego piwa Grand Imperial Porter z Browaru Amber. Czy piwo to osłodziło (albo ugorzkniło? Pewnie znowu wymyślam słowa) smutek spowodowany brakiem możliwości opublikowania filmu?

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Promocja w BP. Dałem się nabić w butelkę?


     Przy okazji tankowania paliwa do mojej złotej, włoskiej strzały (a pić lubi nawet więcej niż ja) zwróciłem uwagę na półkę, na którą odruchowo patrzę w każdym sklepie spożywczym – tak, na półkę z piwami. Okazało się, że miks dowolnych trzech piw z browaru Okocim nagradzany jest niższą ceną (10 zł + kaucje za butelki za trójpak) oraz wyjątkowo niewygodnym, nieporęcznym i nietrwałym otwieraczem do butelek (pękł mi już przy pierwszym użyciu). Ale dobra – do tej pory nie skusiłem się na żadne z nowych okocimskich piw z równie nowymi etykietami, a portery kupiłem tylko w celu przeleżakowania ich przez kilka lat w piwnicy. Więc dlaczego nie spróbować?

środa, 15 stycznia 2014

Grzaniec po ukraińsku


     Niektórzy twierdzą, że picie grzanego piwa to nieporozumienie. Zdecydowana większość populacji jednak nie pogardzi grzańcem z goździkami, przyprawami korzennymi, czasem z żółtkiem jajka czy pomarańczą. Ja fanem grzanego piwa nie jestem, a po zjeździe ze stoku narciarskiego (chociaż narciarz ze mnie żaden) wolę się rozgrzać herbatą, ew. grzanym winem, jednak jakiś czas temu podano mi grzane piwo w sposób, na który sam bym nie wpadł. I nie ukrywam, że sposób ten bardzo przypadł mi do gustu.

sobota, 21 grudnia 2013

Trzy nowości - Saint No More, Toporek, Lwówek Porter

     Uff... Piwosze nie mają co narzekać na nudę. Co i rusz na rynku pojawiają się nowe piwa; nie liczyłem tego, ale strzelam, że w tym roku premierę miało kilkadziesiąt różnych piw. Trudno spróbować wszystkich, tym bardziej, że z dostępnością wielu z nich (Haust, Artezan, Pracownia Piwa) jest kiepsko; jednocześnie moja szafa pełna jest piw, które chcę zdegustować, a zwyczajnie nie mam kiedy. Jednocześnie gdybym do każdej degustacji pisał osobny wpis, to praktycznie codziennie wrzucałbym tutaj podobne w formie i treści wpisy, co na dłuższą metę byłoby nudne. Czasem (albo i często) pojawiać się więc będą posty takie, jak ten - gdzie opisywać będę jednocześnie kilka nowości. Dzisiaj na tapetę biorę tę trójkę: 

środa, 18 grudnia 2013

Imperator Bałtycki

       I stało się – prosto z Zawiercia na Śląsk trafił (w sumie daleko nie miał) Imperator Bałtycki uwarzony przez Pintę. Ciężki, mocny, ciemny niczym niebo w szkwał i pożądany przynajmniej jak IPhone 4 wśród gimnazjalistów. Udało mi się nabyć jedną z ostatnich butelek w lokalnym sklepie specjalistycznym – a do sprzedaży trafił tam ledwie kilka godzin wcześniej... Na cały kraj przypadło mniej niż 8 000 sztuk. Jak widać na zdjęciu, połakomiłem się również na szkło. No dobra, ale jak to smakuje?

niedziela, 15 grudnia 2013

Warzywna Ursa Maior


     Kolejne trzy piwa z Ursa Maior. Po naprawdę niezłym debiucie oczekiwania wobec kolejnych piw tego bieszczadzkiego browaru są naprawdę wysokie. Jakiś czas temu rozmawiałem z Agnieszką Łopatą, piwowarką i twórczynią kompleksu, którego browar jest częścią, całość wywiadu można przeczytać tutaj. A tutaj można przeczytać recenzje trzech najnowszych piw – Bombina Blues. Dobra Karma i Śnieg na Beniowej.  

środa, 27 listopada 2013

Porter to nie znaczy zawsze to samo

       Większość ludzi z naszego kraju mówiąc o porterze ma na myśli ciężkie, bardzo mocne piwo dolnej fermentacji produkowane głównie w Polsce. Błąd! Portery są różne, od dużo słabszych, angielskich porterów (niekiedy mających poniżej 5% alkoholu), poprzez robust portery po portery imperialne oraz nasze, bałtyckie, które bywają nawet dwa razy mocniejsze od najsłabszych kolegów. Tym razem w ręce wpadła mi wersja robust, dosłownie "krzepki", z browaru Haust. O nazwie... Robust Porter.