Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lager. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lager. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 czerwca 2015

Kasztelan Specjały, czyli korpo z natury

     Jestem człowiekiem poszukującym. Poszukującym swojej ścieżki przez życie, drogi do indywidualnego szczęścia; szukającym odpowiedzi, ale i pytań. Dążącym do poznawania wciąż nowych wrażeń, nowych miejsc, nowych ludzi. Nowych smaków. I to poszukiwanie nowych smaków każe mi wciąż próbować, próbować, próbować, gdy tylko trafię na cokolwiek, czego nie znam. Stąd w ekspresowychrecenzjach po lewej stronie tego tekstu możecie znaleźć zarówno opisy żulpiw za złotypindziesiont pitych przez meneli i studentów, jak i wysmakowanych piwnych rarytasów, które z umiłowaniem spożywają brodaci piwni geekowie.

     Po tym przepełnionym patosem wstępie czas spuścić nieco powietrza. Nie chodzi wszak o głębokie myśli pisane helveticą na tle obrazka ze stockphoto (a to jest mójulubiony), a o piwo. Koncernowe. Nowe Kasztelany. Aż dziwne, że rzucone na rynek bez żadnej szeroko zakrojonej kampanii reklamowej, gdzie wąsaty piwowar przetaczając drewniane beczki opowiada o pierdylionletniej tradycji warzenia piwa, selekcji najlepszych kłosów jęczmienia wprost z ociekających pięknem mazurskich pól, wybieraniu tylko najszlachetniejszych odmian chmielu i tym podobnych korpobzdur, których nie łyknąłby nawet młody pelikan. A mowa o Kasztelanie Chmielowym, Niefiltrowanym i Białym. Oczywiście najciekawiej zapowiada się ten ostatni, chociaż (a może właśnie dlatego), że nawet nie wiadomo, czy to hefe-weizen, czy tylko lager z dodatkiem pszenicy?

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Czy warto się Cieszyć z nowych-starych piw z Cieszyna?

     Jak pisałem jakiś czas temu tutaj, browar w Cieszynie, należący do Grupy Żywiec, przeszedł niedawno spore zmiany. Ma teraz być browarem w pewnym stopniu niezależnym od żywieckiej centrali i stanąć w szranki z browarami rzemieślniczymi – a przynajmniej tymi „regionalnymi”. Wypuścił więc serię 6 nowych piw – z czego o 5 przeczytacie poniżej. Dlaczego nie o 6? Bo jednego, mimo wizyty w kilku sklepach specjalistycznych, nie udało mi się dostać... Jak widać, piwo to jest bardziej niedostępne niż zakonnica na pierwszej randce. A i inne piwa z tej serii nie mają być tak łatwo dostępne, jak inne piwa Grupy Żywiec – podobno mają być dystrybuowane tylko do małych sklepów (aczkolwiek nie tylko specjalistycznych sklepów piwnych), z pominięciem marketów (!) oraz dyskontów. Trzeba przyznać, że to ciekawa strategia.

     Posiadanie takich „rzemieślniczych”, eksperymentujących z piwami ciekawszymi, niż klasyczne „jasne pełne” browarów przez wielkie koncerny nie jest w skali świata niczym nadzwyczajnym; dziwić może jedynie, że u nas browar tego typu powstał tak późno. Chociaż z drugiej strony, jeśli wziąć pod uwagę łańcuch decyzyjny i kulturę pracy w korporacjach, to nie jest to aż tak dziwne... Ale do rzeczy: Browar prezentuje nam kilka piw w stylach, które były już tam warzone wcześniej. W Cieszynie warzono już Leżajsk Pszeniczny, stąd nie dziwi piwo pszeniczne w nowej ofercie; mamy tu także porter, jasny lager, podwójnąIPA'ę oraz Brackie Mastne, teraz nazwane po prostu Mastne. W ofercie jest również stout, jednak póki co nie udało mi się go nigdzie upolować.

wtorek, 30 grudnia 2014

Srpskie pivo

     Tak, tak. Tzw. piwna rewolucja najpierw rozlała się ze Stanów Zjednoczonych po krajach zachodnich, a teraz dzielnie kontynuuje marsz coraz bardziej na wschód (chociaż i na bliskim i dalekim wschodzie zdobywa kolejne przyczółki - vide piwo z Libanu). Nie mogła więc ominąć także Bałkanów. I chociaż można powiedzieć, że dopiero tam raczkuje, to jednak i tam pojawiają się jasne punkty. Co powiecie na piwa z pierwszego rzemieślniczego browaru w serbskim Belgradzie? Mam to szczęście, że kolega (dzięki Michał!) przywiózł mi cztery piwa z tego browaru. Przed państwem 4 piwa z browaru Kabinet.

     A, i jeszcze dodam - wszystkie etykiety są wykonane z ciekawego, odblaskowego papieru, co daje fajny efekt. 

     I jeszcze dodam - w chwili, gdy czytacie te słowa, jestem w drodze właśnie do... Serbii :) Lub już na miejscu.


wtorek, 23 grudnia 2014

Raciborskie rewolucje

     Browar w Raciborzu. Jak sądzę, jeden z popularniejszych niedużych browarów - przynajmniej na południu, gdzie mieszkam. Z racji niskiej ceny (porównywalnej jeszcze do niedawna z koncernówkami - teraz mam wrażenie, że już sporo wyższej) popularny nie tylko wśród korpoludzi przepijających swoje podwójne i potrójne krajowe w krótkich momentach szczęścia i wolnego czasu, ale także wśród szeroko pojętej młodzieży, studentów oraz piwnych wannabe hipsterów. A ja piw z tego browaru prawie nie ruszam; nieodłącznie kojarzą mi się z ulepkami nieznośnie słodkimi, do których dosypano starych gwoździ. Uczciwie przyznam, że nie wiem, czy dalej tak jest, bo dawno po wyroby z Raciborza nie sięgałem - ale przez długi czas Browar Zamkowy w Raciborzu miał potężny problem z metalicznością swoich piw. Do tego stopnia, że pijąc człowiek się zastanawiał, czy przypadkiem krew mu z dziąseł nie leci...

     Niemniej bym jakiś browar otwarcie bojkotował, musiałby mi zaleźć za skórę znacznie bardziej, niż tylko wbijając w podniebienie gwoździe. Dlatego z niejakim zainteresowaniem podszedłem do informacji, iż browar ów połasił się na piwowarski skarb Polski - porter bałtycki! A do tego niejako przy okazji kupiłem również nowy produkt z tego samego miejsca, czyli piwo dyniowe. Jak się później okazało, nie do końca dyniowe. Ale jak Browar Zamkowy poradził sobie w nowej roli?

poniedziałek, 29 września 2014

Tydzień niemiecki w Lidlu


     Kolejną edycją lidlowych tygodni tematycznych jest ten poświęcony naszym zachodnim sąsiadom. Tradycje ich piwowarstwa są słynne tak samo, jak rheinheitsgebot, czyli bawarskie prawo czystości piwa. Głosiło ono, że piwo może być warzone tylko i wyłącznie przy użyciu słodu (jęczmiennego), chmielu, wody i drożdży – inaczej nie może być nazwane piwem! I chociaż prawo to powstało setki lat temu, to odcisnęło piętno również na współczesnym ustawodawstwie dotyczącym piwa. By móc warzyć piwa dolnej fermentacji (w przypadku piw górnej fermentacji sprawa jest trochę bardziej skomplikowana) i pisać o zachowaniu prawa czystości, również dziś nie wolno używać nic poza słodem jęczmiennym, wodą, chmielem i drożdżami. Oraz, od kilku lat, cukier. Może dzięki temu nawet niemieckie koncerniaki mają opinię solidnych na miarę samochodów z kraju Nietzego i Mozarta? Weźmy chociażby takiego powszechnie dostępnego i u nas Paulanera Hefe-Weizen (w Niemczech gama dostępnych Paulanerów jest dużo szersza, niż tylko pszeniczniaki). W Lidlu dostępnych jest aż 27 różnych niemieckich piw, ja opiszę ledwie kilka – wypicie i opisanie wszystkich wpędziłoby mnie w alkoholizm...

poniedziałek, 8 września 2014

Azjatycki Lidl

     Pisałem już kiedyś, że bardzo podoba mi się inicjatywa Lidla dotycząca poszerzania piwnych horyzontów swoich klientów; że poza typowymi, dyskontowymi tanimi lagerami można tam spotkać także piwa górnej fermentacji i całkiem niezłą „pszenicę”. Do tego okresowo w Lidlach pojawiają się też piwa importowane – tutaj niestety jest już słabiej, zwykle są to po prostu tanie, zachodnie (lub wschodnie) marki, niemalże same eurolagery (wyjąwszy piwa brytyjskie). Tym razem pojawiły się cztery jasne lagery o wschodnim rodowodzie. Sapporo,

     Cóż, ten wschodni rodowód jest czasem tylko rodowodem, a nie faktycznym miejscem produkcji. Dwa z czterech piw warzone są w Unii Europejskiej. Ale nie ma to większego znaczenia; są to euro(azjo?)lagery pełną gębą i właściwie z góry wiadomo, czego można się po nich spodziewać. A może wcale nie, powinienem się zjechać za negatywne podejście i tym razem będę mile zaskoczony?

niedziela, 24 sierpnia 2014

3x Wąsosz - Terrence, Sir Arhur i 15

     Browar Wąsosz. Do niedawna nazwa ta przeciętnemu piwoszowi niewiele mówiła. Teraz pewnie też niewiele powie, ale trzeba przyznać, że jak na ledwie dwa miesiące po reaktywacji browar zalał nas całą rzeką różnorodnego piwa. American India Pale Ale, Extra Special Bitter, różnorakie lagery, a do tego kontraktowcy... Ale tu powstaje pytanie: czy ilość przekłada się na jakość?

Póki co miałem okazję pić dwa jasne dolniaki: Polkę Pils i Pomorzanina/Wąsosz 12 (to jest to samo piwo) oraz klasyczną pszenicę – o tych pierwszych można poczytać u mnie na blogu, o tej drugiej nie pisałem, gdyż popijałem ją niespiesznie w pubie w celach nieblogerskich, gdzie dosyć przypadła mi do gustu. Tym razem spróbujemy kolejnych trzech piw: Terrence, Sir Arthur i „15”. Dwa pierwsze ozdobione gustownymi wąsami.

niedziela, 10 sierpnia 2014

Czeski Lidl

     A właściwie polski. Zacznę od pochwalenia tej sieci (ale i tak - jak już kiedyś wspominałem - hejtuję ją za to, że mnie tam kiedyś nie przyjęli do pracy). Od pewnego czasu Lidl urozmaica ofertę piwną oferując poza standardowymi, polskimi średniawymi lagerami o różnej mocy i gęstości ciekawe (i mniej ciekawe) piwa z różnych zakątków świata. Wielka Brytania, Brazylia, Hiszpania... Do tego pod swoją marką sprzedaje piwa z browarów tzw. regionalnych (chociaż ciężko mówić o ich regionalności, skoro ich wyroby można kupić na co drugim rogu), również w „dziwnych” dla przeciętnego piwożłopa stylach, a do tego w stałej ofercie ma Argusa Maestic, czyli lagera prosto z Czech. Teraz ofertę stale dostępnego czeskiego piwa poszerzono o Argusa Pszenicznego, który jest warzony w czeskim browarze Vysoký Chlumec lub Lobkowicz - wprawdzie większość informacji w internecie wskazuje na ten pierwszy browar, ale moje małe prywatne śledztwo wskazuje raczej na ten drugi. Tak czy siak postanowiłem oba te piwa przetestować.

niedziela, 27 lipca 2014

Wąsosz, Reaktywacja

      Lata 90. ubiegłego wieku (straszne to w ogóle – uświadomić sobie, że dzieciństwo spędziło się w poprzednim tysiącleciu) oraz początek wieku XXI to czas wielkiej smuty dla polskiego regionalnego browarnictwa. Małe browary padały jak bramki w meczu Brazylii z Niemcami, jeden za drugim; niektóre z nich były przejmowane przez innych, większych graczy, często tylko po to, by zakończyć w nich produkcję. Inne po prostu zbankrutowały, zostały zamknięte i popadły w ruinę; dlatego też bardzo cieszy mnie każda wiadomość o próbach reaktywacji nieistniejących już browarów. Browar w Wąsoszu zniknął z mapy polskiego piwowarstwa nieco później, bo już w obecnej dekadzie; warzył tam Browar GAB, Browar Południe, Browar Konstancin, a ostatnie piwa, które były tam produkowane, to Krakauery. 

     Browar został reaktywowany pod nazwą Wąsosz, a maczała w tym palce ekipa z browaru kontraktowego Olimp. I to właśnie konktraktowcom – w tym Olimpowi i SzałPiwowi – Wąsosz będzie użyczał części swoich mocy. Oprócz tego pod własną marką póki co warzy trzy piwa – Polka, Pomorzanin i Terrence. I o dwóch pierwszych będzie reszta tego wpisu.

czwartek, 17 lipca 2014

Alter Beer z Żabki


      No dobra, poświęciłem się i spróbowałem każdego piwa z "zerżniętej" serii piw z Żabki pod wspólną nazwą Alter Beer, która wywołała kontrowersje nie swoim smakiem, ale etykietami - podobnymi do tych z AleBrowaru. Jak tak naprawdę część z nich to "klony" innych piw z Browaru Sulimar (czyli były sprzedawane pod innymi nazwami przez ten sam browar np. innym sieciom handlowym), tak przynajmniej jedno (a może i więcej?) to zupełnie nowe piwo. Dlatego zapraszam do zapoznania się z moją, subiektywną (jak to opinia) opinią na temat piw z serii Alter Beer.

czwartek, 3 lipca 2014

I znowu Browarnia Lidla... Argusy, nowe Argusy

     To już trzeci wpis w ciągu dwóch tygodni, gdzie piszę o Lidlu... Nie, nie płacą mi za to. Chociaż jakby chcieli, to podam numer konta - niech zapłacą raczej w gotówce, niż w Argusach... W ubiegłym miesiącu pojawiło się wiele nowych piw w Lidlach w całym kraju: poza opisanymi przeze mnie niedawnopiwami brytyjskimi pojawiły się także Argusy Łowcze i cztery Argusy (Dostojny, Lager Złocisty, Porter i Koźlak Rubinowy). Pojawiły się też piwa smakowe i importowany koncerniak z Brazylii, ale jego smak litościwie przemilczę. Na pewno na pochwałę zasługuje wprowadzanie do oferty czegoś ciekawszego, niż kolejnych lagerów z Łomży czy Van Pura sprzedawanych jako marka własna. Ale czy tymi piwami na pewno uda się spopularyzować wśród mniej wyrobionego klienta picie czegoś ciekawszego, niż kolejne „jasne pełne”?

czwartek, 12 czerwca 2014

Pripps Blå, czyli piwo wprost ze Szwecji

     Szwecja. Kraj, gdzie nie kupisz butelki wódki na każdym rogu, tak, jak jest to u nas. Kraj, gdzie – kiedy nagle w niedzielę wieczorem najdzie Cię ochota – nie kupisz w pobliskiej żabce butelki wina. I to nie tylko dlatego, że nie ma tam Żabek... Kraj, gdzie nie można kupować „czteropaków”, a promocje w stylu „drugie piwo gratis” są zabronione. Kraj, gdzie określenie "sklep monopolowy" to nie tylko zwyczajowa nazwa z zamierzchłej przeszłości; tam państwo naprawdę ma monopol na sprzedaż mocniejszego alkoholu! A czym jest mocniejszy alkohol? W tym „mocne piwo”? Według szwedzkiego ustawodawstwa każdy napój, który ma więcej, niż... 3,5% alkoholu. A mimo to kraj ten nie może sobie poradzić z plagą alkoholizmu.

niedziela, 8 czerwca 2014

Piotr i Paweł - piwa Wetliner

     Sulimar, browar powszechnie znany z warzenia dosyć popularnych piw marki Cornelius, ostatnio śmiało wkracza w inny rejon piwnego rynku – warzenie piwa na zlecenie marketów. Ale nie chodzi o budżetowe marki spod znaku Fasbergów, Argusów i innych takich, tylko stosunkowo ciekawe i/lub „premiumowate” piwa. I tak mieliśmy wcześniej warzone dla Tesco Rebele, sygnowane nazwiskiem Marka Suligi (według mnie kiepskie), niedawno uwarzono drugą serię Rebeli, tym razem podwójnąpszenicę, witbiera, no i lagera. Sieć Piotr i Paweł postanowiła nie być gorsza i zamówiła partię piw, pod wspólną nazwą Wetliner, w skład której wchodzą (oczywiście) jasny lager, ciemny lager z dodatkiem kawy, pszenica i strong ale. Warto dodać, że seria ta jest wspólnym projektem browaru i piwowara domowego Andrzeja Rozmysłowica z Przystanku Cisna.

środa, 7 maja 2014

Tyskie Ryżowe vs Ukraińskie Ryżowe

     Kiedy na rynku pojawiło się Książęce Jasne Ryżowe, przez blogosferę przemknął jęk zachwytu, że oto browar w Tychach uwarzył smaczne, fajne piwo, zdolne konkurować smakiem i szeroko pojętą jakością z mniejszymi browarami. Ja od zachwytów byłem na tyle daleki, że spróbowałem tego piwa tylko dwa razy – pierwszy i ostatni (w sensie naprawdę dwa razy). Znacznie bardziej udanym eksperymentem z ryżem była według mnie pintowa Oto Mata IPA, jednak to piwo również nie zapisało się złotymi zgłoskami w moich piwnych wspomnieniach... Na zimę Książęce Jasne Ryżowe zniknęło ze sklepowych półek; sądziłem, że na dobre, jednak okazało się, że Kompania Piwowarska czekała na pierwsze przebłyski lata, by ponownie rzucić na rynek to piwo.

     Rzut był chyba jednak dosyć słaby, skoro dopiero w siódmym sklepie spożywczym z rzędu udało mi się to piwo znaleźć (przynajmniej biegając od sklepu do sklepu spaliłem tyle kalorii, ile w siebie potem wlałem). A skąd w ogóle pomysł, by po nie sięgnąć (poza oczywiście kronikarskim obowiązkiem)? W ukraińskim markecie kupiłem ryżowe piwo w puszce o nazwie Dao, produkowane przez największy koncern piwowarski na świecie, InBev w browarze Czernihiwski Piwkombinat, czyli Чернігівський. Nie byłbym sobą, gdybym nie postanowił sprawdzić, które państwo lepiej poradziło sobie z wyprodukowaniem szeroko dostępnego piwa z dodatkiem ryżu...

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Piwne Wojny V: Koncerny Kontratakują. Okocim

     Muszę się do czegoś przyznać. Dałem się niedawno nabrać. Nabrać, że produkt dużej fabryki piwa jest piwem z jakiegoś małego, rzemieślniczego czy tzw. regionalnego browaru. Zobaczyłem na półce w markecie pierwsze piwo „sezonowe” z Okocimia, w dodatku wystawione gdzieś między Fortuną, Sulimarem a piwami importowanymi i odruchowo sięgnąłem po butelkę z nieznaną mi etykietą. Dopiero bliższy ogląd i pogląd opakowania uzmysłowił mi, że oto się dokonało: koncerny zaczynają podszywać się pod małe browary!

środa, 16 kwietnia 2014

Krótko o piwie vol. 6


   Premier jest tak dużo, że ostatnimi czasy nie nadążam z próbowaniem wszystkich nowości; a opisanie choćby połowy z nich to już zadanie karkołomne, tym bardziej, że spora część jest dostępna jedynie z beczki, a warunki w głośnym, zatłoczonym lokalu są wybitnie niedegustacyjne. Dlatego też opisuję tutaj niemalże wyłącznie piwa dostępne w butelce/puszce/kegeratorze – a te pite w lokalu wraz z dwuzdaniowym opisem okazjonalnie zamieszczam na facebookowym fanpage'u. A teraz kolejne trzy nowości: Faktoria Buffalo Bill, Bojan Kokosowe i Bojan Strażackie.

środa, 2 kwietnia 2014

Witnica, Witnica, anioł to czy diablica?


     Czytałem kiedyś artykuł traktujący o tym, że u człowieka występuje bardzo silna „pamięć zapachowa”. Obrazy, które widzimy, wylatują nam z głowy nawet po kilku dniach; słowa, które usłyszymy, potrafimy zapomnieć jeszcze szybciej. Natomiast zapachy – i skojarzenia, jakie ze sobą niosą – zostają w naszej głowie znacznie dłużej. Pewnie wielu z nas dom rodzinny kojarzy się z jakimś zapachem; może bliżej nieokreślonym, ale jednak. Podobno łatwiej też uczyć się, gdy obraz skojarzy nam się z jakimś aromatem; później reagujemy jak pies Pawłowa – widząc dany obraz od razu gdzieś w głowie czujemy „jego zapach”. Inne zmysły też ciekawie wzajemnie oddziałują. Wprawdzie pysznie wyglądające zdjęcie dobrego hamburgera nie ma zapachu, jednak wystarczy na nie spojrzeć, by ślinianki zaczęły intensywniej pracować. Kiedy na zdjęciu zobaczymy jabłko, od razu podświadomie „czujemy” jego smak i zapach. Na podobnej zasadzie: kiedy myślę „Browar Witnica”, czuję... Masło.

poniedziałek, 31 marca 2014

Yerba Mate z piwem po raz drugi...

     ...Ale tym razem zupełnie inaczej. Dawno, dawno temu opisałem na blogu czeskie piwo warzone z dodatkiemyerba mate. I, co ciekawe, nie jest to wcale tak rzadko spotykane połączenie – jest nawet cała seria piw o nazwie MateVeza, łączących różne piwne style z yerba mate. Do tego w światowych zasobach internetu można znaleźć trochę przepisów na uwarzenie takiego piwa w domu. Nie jest to może liczba wyników tak duża, jak przy poszukiwaniu pigułek do powiększania wiadomo czego czy obrazków z kotami, ale fan piwa i yerba mate na pewno znajdzie coś dla siebie.

     Ja jednak podejdę do tego inaczej. Na portalu www.czajnikowy.pl znalazłem ciekawą propozycję, o której sam wcześniej nie pomyślałem; aż dziwne, bo teraz wydaje mi się to niemal tak oczywiste jak zapach skunksa w „zielonym” Lechu stojącym na słońcu przez miesiąc. Mianowicie – yerbę w matero, czyli tym pojemniku, z którego yerbę się pije, zalać nie wodą, a... Piwem. Brzmi strasznie, brzmi okrutnie? Trochę tak. Ale może wcale nie będzie źle? Zobaczymy.

niedziela, 23 lutego 2014

Pils za 3 złote?


     Co jakiś czas przez piwną blogosferę (o ile można o czymś takim w ogóle mówić) oraz świat polskich piwnych for(ów?) reprezentowanych głównie przez www.browar.biz przewija się dyskusja (by nie powiedzieć lament) dotyczący „pilsa za 3 zł”. Na zasadzie: „co mi po >>piwnej rewolucji<<, co mi po tych wszystkich witach-stritach, kiedy nie mogę się napić pilsa za 3 zł?” „Pils za 3 zł” stał się niemalże Świętym Graalem, czymś, czego znudzony szerokim wyborem piwosz usilnie poszukuje; mitycznym piwem, które będzie można pić codziennie bez szczególnego uszczerbku dla portfela, w cenie koncerniaka, ale smakowo o wiele ponad nim. I najlepiej z taką samą, jak on, dostępnością.

niedziela, 16 lutego 2014

Stouty trzy

     Polska lagerami stoi. Wiadomo. Nie znam statystyk dotyczących udziału w rynku piw górnej fermentacji, ale zgaduję, że nie przekracza on kilku procent. Na pewno wzrósł on znacząco dzięki tzw. "piwnej rewolucji", jednak dalej dla przeciętnego polskiego konsumenta piwem pierwszego wyboru jest w miarę bezsmakowe, łatwo przyswajalne "jasne pełne". Ale to nie tak, że w Polsce wcześniej nie dało się dostać nic ciekawszego. Jasne, nie było takiego wyboru jak teraz, multitapów, sklepów specjalistycznych, gdzie liczba różnych piwnych stylów może doprowadzić klienta do apopleksji. Ale w czasach, kiedy przeciętnemu piwoszowi słowo "górniak" mogło kojarzyć się co najwyżej z piosenkarką znaną z koncertowego położenia przeboju Metallicy, kilka polskich browarów warzyło np. stouty. I to właśnie o tych stoutach jest ten wpis.