W
momencie kiedy czytacie te słowa, opisanie w tym tekście piwa już
dawno okupują sklepowe półki (albo co bardziej prawdopodobne –
znikają z nich szybciej niż pieniądze w moim portfelu w piątkowy
wieczór), ale dopiero teraz udało mi się odzyskać napisany prawie
dwa tygodnie temu tekst. Słyszeliście kiedyś, żeby nie wyjmować
pendrive'u wprost z portu USB, bez uprzedniego „odmontowania” go?
Tak, ja też się z tego śmiałem i nie wierzyłem, że coś się
może stać – np. że znikną z niego pliki, a w szczególności
pliki z recenzjami piwa... Na szczęście lata mieszkania pod jednym
dachem z młodszymi siostrami psującymi wszystkie dostępne w domu
komputery nauczyły mnie ich naprawiania, odzyskiwania
utraconych danych i cierpliwości godnej buddyjskiego
mnicha.Oczywiście również moja cierpliwość ma swoje granice – w szczególności, gdy chodzi o piwo! Niemniej wytrzymałem kilka dni przechowywania piw otrzymanych od Browaru Piwoteka (dzięki!) w lodówce. A było to trudne, zważywszy na to, że jedno z nich miało być jednym z najbardziej, jak nie najbardziej goryczkowym polskim piwem... Jak smakują Królewska Piwoteka i Czarny Wdowiec?