Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witnica. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 listopada 2014

Moja porterowa piwniczka #4, Porter Witnicki

     Jakiś czas temu napisałem tekst o tym, że niektóre piwa warto leżakować. Że wbrew obiegowej opinii nie każde piwo im jest świeższe, tym lepsze. Sam leżakuję w swojej piwnicy (w końcu ta nazwa nie wzięła się znikąd...) jakichś kilkadziesiąt piw i chociaż łapki mnie świerzbią, a język wysycha opieram się pokusie otwierania piw zbyt świeżych. Konsekwentnie czekam, aż piwo przeterminuje się - i najlepiej poleży kilka miesięcy. Albo i dłużej! I co jakiś czas, chociaż naprawdę rzadko, zagłębiam się w zakamarki mojej ciemnej, mrocznej piwnicy i przynoszę do mieszkania jakiś skarb... Tym razem tym skarbem był przeterminowany o pół roku porter bałtycki z browaru Witnica.

środa, 2 kwietnia 2014

Witnica, Witnica, anioł to czy diablica?


     Czytałem kiedyś artykuł traktujący o tym, że u człowieka występuje bardzo silna „pamięć zapachowa”. Obrazy, które widzimy, wylatują nam z głowy nawet po kilku dniach; słowa, które usłyszymy, potrafimy zapomnieć jeszcze szybciej. Natomiast zapachy – i skojarzenia, jakie ze sobą niosą – zostają w naszej głowie znacznie dłużej. Pewnie wielu z nas dom rodzinny kojarzy się z jakimś zapachem; może bliżej nieokreślonym, ale jednak. Podobno łatwiej też uczyć się, gdy obraz skojarzy nam się z jakimś aromatem; później reagujemy jak pies Pawłowa – widząc dany obraz od razu gdzieś w głowie czujemy „jego zapach”. Inne zmysły też ciekawie wzajemnie oddziałują. Wprawdzie pysznie wyglądające zdjęcie dobrego hamburgera nie ma zapachu, jednak wystarczy na nie spojrzeć, by ślinianki zaczęły intensywniej pracować. Kiedy na zdjęciu zobaczymy jabłko, od razu podświadomie „czujemy” jego smak i zapach. Na podobnej zasadzie: kiedy myślę „Browar Witnica”, czuję... Masło.

wtorek, 4 lutego 2014

Diabelskie Pszczyńskie z Witnicy

     Jak już kiedyś pisałem (a nawet dwa razy) bardzo nie lubię praktyki stosowanej przez niektóre firmy, polegającej na podszywaniu się pod browar związany z danym miastem czy regionem, kiedy tak naprawdę piwo warzone jest kilkaset kilometrów dalej. I tej praktyki dopuścił się Browar Pszczyna. Sprowadza piwa z Witnicy (woj. Lubuskie). Czyli piwo do Pszczyny musiało przebyć ponad pół tysiąca kilometrów! Żeby było śmieszniej – na swojej stronie internetowej Browar Pszczyna wita nas sloganem:

PSZCZYŃSKIE
Dumne z pochodzenia.

Jak nietrudno się domyślić, na etykiecie próżno szukać informacji, kto i gdzie to piwo tak naprawdę uwarzył...