Pokazywanie postów oznaczonych etykietą triple. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą triple. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 marca 2015

Belgijski tydzień Lidla

   
     Na początku zaznaczę: wpis nie jest w żaden sposób sponsorowany, a wszystkie piwa zostały kupione w sklepie, a nie otrzymane jako sławetne blogerskie "dary losu". Niemniej akcja tego typu jest na tyle warta uwagi, że po prostu chcę o niej wspomnieć i zrobić sklepowi darmową reklamę. Dlaczego? Ponieważ za stosunkowo niewysoką cenę (4-5 zł) można się w praktycznie każdej dzielnicy większego miasta, a i w tych mniejszych, zaopatrzyć w reprezentację piw wprost z jednego z najbardziej „piwnych” krajów świata, czyli z Belgii. Tym bardziej, że przeciętnie te piwa kosztują u nas przynajmniej dwa razy tyle – a często i więcej. A w przeciwieństwie do średnich piw niemieckich i czeskich i nie zawsze dobrych piw brytyjskich w ofercie tego sklepu (a piwa "azjatyckie" pominę milczeniem) tym razem Lidl zaserwował nam także piwa z wyższej smakowej półki.

     Ale powiedzmy sobie szczerze – nie każde piwo z tego rzutu (pewnie jednorazowego) jest warte uwagi. Są gorsze i lepsze. A i piwa belgijskie są na tyle specyficzne, że nie każdemu muszą przypaść do gustu. Dlaczego? Otóż (upraszczam!) zwykle są mało goryczkowe, czym nie wpasowują się w polską piwną rewolucję, gdzie „im bardziej gorzko, tym lepiej”, a do tego ich specyficzny, owocowo-przyprawowy aromat nie pozwala pomylić ich z niczym innym. No to które jest fajne, a które można olać? Do dzieła!


poniedziałek, 15 września 2014

Ludzie są fajni

EDIT: ZNIKNĘŁY ZDJĘCIA :(


   A ludzie przysyłający piwa są jeszcze fajniejsi. Wiecie, jak to jest: czasem spotyka się człowieka, z którym nadaje się na tych samych falach – mimo że z pozoru jesteście zupełnie różni/różne. Moja ścieżka – zupełnie przypadkiem – skrzyżowała się kiedyś ze ścieżką Kwaha, a była to przyjaźń od pierwszego, a przynajmniej siódmego piwa... Mimo że Kwahu mieszka teraz w krainie, gdzie wszystkie zwierzęta chcą człowieka zabić, a woda w kiblu kręci się w drugą stronę, dalej utrzymujemy kontakt. I ostatnio kontakt ten zaowocował paczką... 16 piw rzemieślniczych, które Kwahu mi przysłał. Ot tak. Nie oczekując niczego w zamian. Ale w zamian dostanie równie dużą paczkę pełną polskich piw nowofalowych! A Was zapraszam do przeczytania opisu wszystkich 16. Głównie z Australii, ale nie tylko. Może akurat ktoś będzie w Australii i przyda my się opinia...

     Errata: opisów będzie mniej, niż 16. Okazało się, że w trakcie dalekiej podróży jedno piwo, Cleansing Ale z Two Metre Tall Company, zdążyło się zepsuć. Smuteczek.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Piwna rewolucja – runda druga. Cornelius Triple Blond.

     Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. Następnie wygrywasz.

     Ten cytat z Gandhiego, używany u nas zwykle przez osoby walczące w beznadziejnej sprawie bez szans na powodzenie (więc z opuszczeniem ostatniego stadium), po małym liftingu i naciągnięciu można zastosować do opisania dzisiejszego piwnego rynku w Polsce, czyli kroczącej tzw. piwnej rewolucji. Nie będę tutaj się zagłębiał w początki tego, co ma szansę wywrócić polski rynek piwa do góry nogami (czy tak się stanie – to już kwestia na osobną dyskusję); dla jednych będzie to Pinta ze swoim Atakiem Chmielu, inni stwierdzą, że wcześniej przecież Fortuna, Ciechan czy Smocza Głowa próbowały przekonać Polaków do czegoś innego, niż jasne pełne. Niektórzy powiedzą, że to popularyzacja piwowarstwa domowego albo masowe wyjazdy Polaków za granicę otworzyły konsumenta na inne smaki. Inni zaoponują, że co to za rewolucja, skoro nie można napić się „pilsa za 3 zł”, a poza garstką piwnych entuzjastów jednak większość osób dalej katuje lechotyskożubry.