Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pinta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pinta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

8 polskich piw, które musisz spróbować

     Jakie jest najlepsze polskie piwo? Oczywiście nie ma na to pytanie odpowiedzi. Ile ludzi, tyle gustów, tyle opinii... Nie jestem nawet w stanie wskazać swojego ulubionego piwa. Tak jak nie potrafię wskazać swojej ulubionej potrawy. Raz mam ochotę na chilli con carne, innym razem sushi, a czasem chamski schabowczak w grubej panierce jest tym, co w danym momencie zasmakuje mi najbardziej. I tak jest też z piwem! Niemniej są piwa inne, niż wszystkie; piwa, które się kocha albo nienawidzi, które często są niepodobne do niczego innego. Albo po prostu wywalają z butów. Jednych w sensie pozytywnym, innych skłonią do splunięcia trzy razy przez lewe ramię, by odczynić zły urok i następnie wylania piwa z dala od ludzkich siedzib. Piwa, które nikogo nie pozostawią obojętnym lub obojętną.

     Starałem się wybrać piwa, które da się otrzymać bez pielgrzymek do wszystkich sklepów piwnych i knajp w promieniu 300 km – wszystkie wymienione byłem w stanie kupić w lokalnych barach i sklepach przez ostatni miesiąc czy dwa.

czwartek, 11 grudnia 2014

Moja porterowa piwniczka #5 – Imperator Bałtycki

     Pamiętacie piwo Imperator Bałtycki z zeszłego roku? Zrobiło furorę. Potężny, ciężki jak amerykańskie nastolatki porter bałtycki nachmielony tak modnymi chmielami zza wielkiej wody. Nie ukrywam, że moja dziurawa pamięć podpowiada, iż jest to jedno z najlepszych polskich piw, jakie piłem... I właściwie nie było potrzeby go leżakować. Ale nie byłbym sobą, gdybym jednak kilku butelczyn nie zachomikował w piwnicy. Pierwszą, zgodnie z planem, otwieram dziś – w ostatni czy tam przedostatni dzień, kiedy oficjalnie nadaje się do spożycia. Poleżała w piwnicy rok, starczy jej. Drugą otworzę, gdy już posadzę drzewo, zbuduję dom i spłodzę syna – albo za tydzień, jak zachce mi się pić...

No to szable szklanka w dłoń!

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

środa, 18 grudnia 2013

Imperator Bałtycki

       I stało się – prosto z Zawiercia na Śląsk trafił (w sumie daleko nie miał) Imperator Bałtycki uwarzony przez Pintę. Ciężki, mocny, ciemny niczym niebo w szkwał i pożądany przynajmniej jak IPhone 4 wśród gimnazjalistów. Udało mi się nabyć jedną z ostatnich butelek w lokalnym sklepie specjalistycznym – a do sprzedaży trafił tam ledwie kilka godzin wcześniej... Na cały kraj przypadło mniej niż 8 000 sztuk. Jak widać na zdjęciu, połakomiłem się również na szkło. No dobra, ale jak to smakuje?

niedziela, 1 grudnia 2013

Apetyt na życie

     Czy wspominałem kiedyś, że bardzo podobają mi się nazwy piw z browaru Pinta (lub PINTA)? Jeśli nie, to piszę o tym teraz. Może niektóre są troszkę pretensjonalne, ale jednak gra słów to jest fajna sprawa. Mogli przecież nazywać swoje piwa "PINTA American India Pale Ale", "PINTA Extra Special Bitter", "PINTA Roggenbier". Nuda! Właśnie – roggenbier, czyli piwo żytnie, najmodniejsze w poprzednim tygodniu (kiedy to w weekend piwa żytnie pojawiły się aż 3 różne). Tym razem, w przeciwieństwie do ŻytoRillo, w wersji klasycznej. Jak smakuje Apetyt na Życie?

czwartek, 21 listopada 2013

Dyniowy zawrót głowy

     Oby ten zawrót głowy nie przerodził się w poranny ból głowy, gdyż planuję (dla Was!) przetestować nie jedno <muzyka z telezakupów>, nie dwa, nie trzy <gromkie oklaski z widowni>, a cztery <ktoś mdleje> różne dyniowe ale'e! Tak tak, cztery różne "dyniowe" piwa! A jeśli zadzwonisz w ciągu 10 minut, to te cztery piwa będą pochodzić z nie jednego, nie z dwóch, a z trzech różnych krajów! Ta jedyna w swoim rodzaju oferta składa się z pintowego Dyniamitu, alebrowarowego Naked Mummy, amerykańskiego The Fear z Flying Doga i Pumpkin Ale prosto z czeskiego Jihlavský Radniční Právovárečný Pivovar! Zapraszam do konfrontacji.

poniedziałek, 18 listopada 2013

ŻytoRillo


     Kolejny wpis o premierowym piwie. Musiałem trochę się nabiegać po sklepach, by dostać je w niedzielę, kiedy sobie o nim przypomniałem (koniec końców kupiłem je w... Burger barze; ale to chyba nic dziwnego, skoro na etykiecie właśnie burgery wołowe są zalecane do spożywania razem z tym piwem), ale cóż – kto w soboty po piwnych sklepach nie chodzi, ten sam sobie szkodzi. Pinta. Lub PINTA, bo o taką konwencję zapisywania nazwy proszą osoby ją stanowiące. Żytorillo.

czwartek, 26 września 2013

Bardzo mi bliskie piwo grodziskie

     Piwo Grodziskie. Jeden z niewielu typowo polskich piwnych stylów. Nazywane grodziskim szampanem. Przez długi czas nieobecne na polskim rynku, powoli wraca do łask za sprawą Pinty, Artezana i… Browaru Fortuna. Ten ostatni jeszcze nie warzy swojego „grodzisza”, ale już zapowiada reaktywację browaru w samym Grodzisku Wielkopolskim, "mateczniku" tego piwa, gdzie oczywiście będzie warzyć właśnie grodziskie. A ja zapraszam Was do lektury recenzji aż dwóch różnych piw w tym stylu – pintowego A’la Grodziskiego oraz Grätzera prosto z Holandii!

niedziela, 25 sierpnia 2013

To nie jest recenzja piwa IPA.


Tak, to jest recenzja piwa Ce n'est pas IPA, czyli najnowszego dzieła piwowarów z Pinty. Piwo, jak sama nazwa wskazuje (z francuskiego: „To nie jest IPA”), IPĄ nie jest. A czym jest? Jest piwem w tylu biere de garde. Czyli czym? Czyli… No właśnie. Biere de garde może być jasne albo ciemne, górnej albo dolnej fermentacji itd. Brzmi trochę jak niektóre wkuwane na pamięć definicje na studiach z, których wynika tak naprawdę niewiele… A co wyniknęło z zabrania się chłopaków z Pinty za ten styl?

poniedziałek, 15 lipca 2013

Atak Chmielu



     Długa wahałem się, czy i jak recenzować to piwo. Czy górę wezmą sentymenty (wszak to piwo jest uznawane za jeden z przyczynków do piwnej (r)ewolucji), czy jednak chłodna analiza smaku i aromatu. Czy Atak Chmielu, pity przeze mnie dziesiątki razy, będzie smakował mi tak jak za pierwszym razem, czy też wypiję je trochę beznamiętnie, nie zastanawiając się zbytnio nad smakowymi niuansami. Wreszcie – czy najnowsza warka dorównuje najlepszym spośród pitych przeze mnie na przestrzeni ostatnich lat?

czwartek, 4 lipca 2013

Kozioł w dymie

     Odkąd pierwszy raz spotkałem się z piwem Smokey George, zakochałem się w piwach wędzonych. No dobra, może nie zakochałem, ale bardzo polubiłem piwa tego typu. Pachnące jak wędzona kiełbasa, smakujące dymem – brzmi może niesmacznie, ale smakuje wyśmienicie! Przynajmniej mi – z jakiegoś powodu większość moich znajomych, uraczonych przeze mnie tym typem piwa, wykrzywia twarz z niesmakiem.

     Mało w Polsce popularne, pod strzechy trafiło za sprawą Grupy Żywiec i uwarzonego przez nich RauchBocka. RauchBock (czyli po polsku dymiony koźlak) został uwarzony jako Grand Champion, czyli najlepsze piwo domowe Festiwalu Birofilia 2012. Jednak polskie browary gatunek ten warzyły już wcześniej, np. piwo browaru kontraktowego Pinta o nazwie Jak w Dym jest przykładem piwa w tym stylu. I to o nim będzie dzisiejszy post.