Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czeskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czeskie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 grudnia 2014

Moja porterowa piwniczka #6 – Primator Double

     Wprawdzie o porterze bałtyckim mówi się jako o piwowarskim skarbie Polski, ale i Czesi nie gęsi (?) i swoje portery mają. Chociaż opisywane właśnie piwo to bardziej wariacja na temat porteru. I wariacja ta jest nawet całkiem popularna i łatwa do dostania w naszym kraju. Primator Double 24%. Ekstraktu rzecz jasna – bo alkoholu w tym piwie jest 10,5% (i tak sporo, właściwie w relacji cena-procenty można tym się ubzdryngolić niewiele drożej, niż jabolami). Z tym, że ekstrakt podbity jest cukrem, a do tego – co jest dosyć nietypowe – w składzie wymieniono także słód pszeniczny oraz... E 300. Czyli przeciwutleniacz. Czyżbyśmy mogli pożegnać się więc w tym przeterminowanym o kilka miesięcy porterze z posmakami suszonej śliwki czy wiśni – bo biorą się one m.in. z utlenienia piwa?

niedziela, 10 sierpnia 2014

Czeski Lidl

     A właściwie polski. Zacznę od pochwalenia tej sieci (ale i tak - jak już kiedyś wspominałem - hejtuję ją za to, że mnie tam kiedyś nie przyjęli do pracy). Od pewnego czasu Lidl urozmaica ofertę piwną oferując poza standardowymi, polskimi średniawymi lagerami o różnej mocy i gęstości ciekawe (i mniej ciekawe) piwa z różnych zakątków świata. Wielka Brytania, Brazylia, Hiszpania... Do tego pod swoją marką sprzedaje piwa z browarów tzw. regionalnych (chociaż ciężko mówić o ich regionalności, skoro ich wyroby można kupić na co drugim rogu), również w „dziwnych” dla przeciętnego piwożłopa stylach, a do tego w stałej ofercie ma Argusa Maestic, czyli lagera prosto z Czech. Teraz ofertę stale dostępnego czeskiego piwa poszerzono o Argusa Pszenicznego, który jest warzony w czeskim browarze Vysoký Chlumec lub Lobkowicz - wprawdzie większość informacji w internecie wskazuje na ten pierwszy browar, ale moje małe prywatne śledztwo wskazuje raczej na ten drugi. Tak czy siak postanowiłem oba te piwa przetestować.

niedziela, 19 stycznia 2014

Z archiwum czeskich craftów (i nie-craftów) vol. 4

       Uff, mimo chronicznego braku czasu w końcu udało mi się dobrnąć do końca tego cyklu - nic więcej nie zostało już w mojej "czeskiej" skrzynce. Pewnie nieraz jeszcze dane będzie mi wybrać się do kraju hermelinów, długich włosów z tyłu i wąsów na przedzie, jednak na dziś część czwarta opisów/recenzji/wynurzeń na temat czeskich piw jest częścią ostatnią. Bez zbędnego przedłużania - opisy poniżej.

czwartek, 9 stycznia 2014

Z archiwum czeskich craftów (i nie-craftów) vol. 3


     Do Czech mam blisko, więc jeżdżę tam dosyć często. Zwykle nie samochodem (bo kto by chciał być kierowcą na piwnej wycieczce...), stąd i zapasy mizerne, ale od czasu do czasu ktoś się poświęci - i dzięki takiemu bohaterowi można potem przez długi czas raczyć się czeskimi piwami. Oto kolejna trójka "Czechów" na moim blogu.

czwartek, 21 listopada 2013

Dyniowy zawrót głowy

     Oby ten zawrót głowy nie przerodził się w poranny ból głowy, gdyż planuję (dla Was!) przetestować nie jedno <muzyka z telezakupów>, nie dwa, nie trzy <gromkie oklaski z widowni>, a cztery <ktoś mdleje> różne dyniowe ale'e! Tak tak, cztery różne "dyniowe" piwa! A jeśli zadzwonisz w ciągu 10 minut, to te cztery piwa będą pochodzić z nie jednego, nie z dwóch, a z trzech różnych krajów! Ta jedyna w swoim rodzaju oferta składa się z pintowego Dyniamitu, alebrowarowego Naked Mummy, amerykańskiego The Fear z Flying Doga i Pumpkin Ale prosto z czeskiego Jihlavský Radniční Právovárečný Pivovar! Zapraszam do konfrontacji.

czwartek, 14 listopada 2013

Z archiwum czeskich craftów (i nie-craftów) vol. 2

      Nie mam ostatnio szczęścia do piwnych premier. Kiedy tylko pojawi się nowe piwo na rynku, znika ono z okolicznych sklepów w trymiga - albo do Katowic nie dociera w ogóle! Na szczęście mam jeszcze kilka czeskich piw, których nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się pić, więc moje uwielbienie nowości i ciągłe poszukiwanie nowych smaków przynajmniej częściowo jest zaspokojone. W tym miesiącu jednak pojawiło się (lub pojawi się) na rynku tak dużo nowych piw, że choćbym miał czekać pod sklepem jak tłum pod nowo otwieraną Biedronką i stratować otwierającego drzwi sprzedawcę, to nie odpuszczę.
     Albo będę leniwy i zamówię przez internet.

     A póki co - kolejne 3 czeskie piwa. Tym razem jest lepiej, niż poprzednio.


wtorek, 12 listopada 2013

Z archiwum czeskich craftów (i nie-craftów) vol. 1


     Będąc w Pradze miałem przyjemność odwiedzić jeden z tamtejszych sklepów z piwami rzemieślniczymi - Pivni Galerie. Co ciekawe, w sklepie tym można było nie tylko kupić, ale także degustować piwo na miejscu (sklep dysponuje zapleczem sanitarnym). Co równie ciekawe, można tam dostać także piwa z PINTY i AleBrowaru - i to w cenach mniej-więcej takich, jak w Polsce, o ile nie trochę niższych! W krótkiej rozmowie sprzedawca dodał też, że piwa te sprzedają się tam bardzo dobrze. 

     Zaopatrzyłem się tam w kilkanaście piw, wybieranych raczej losowo. Część wypiłem ot tak, część "poświęciłem" w celu stworzenia tego wpisu - a także kolejnego dotyczącego czeskich piw, który pojawi się już niebawem.


wtorek, 5 listopada 2013

Jestem mateistą

     Jestem mateistą. Nie, to nie jest jakaś straszna religia polegająca na zjadaniu dzieci czy tańczeniu polki wokół ogniska. Jestem mateistą, czyli fanem yerba mate. Fanem to może za duże słowo – ale piję ją w pracy, zabieram (obok piwa) na górskie wycieczki, raczę się nią w domu czy czasem w herbaciarni (tak! Chodzę nie tylko do pubów. Czasem.). Ale w życiu nie wpadłem na pomysł, żeby... Oba moje ulubione "napoje" zmieszać ze sobą. Owszem, robiłem mieszankę mate z miodem, cytryną, miętą, sokiem czy lemoniadą, ale z piwem? Piwowar z czeskiego browaru U Bizona nie miał jednal takich wątpliwości i uwarzył piwo o nazwie "Pivo Yerba Mate's". Jak smakuje taki wynalazek?