Jakoś tak mam, że nie przepadam za koźlakami (bockami). Czy to jest „klasyczny” koźlak, czy doppelbock, czy weizenbock, czy koncernbock. Właściwie jedyny rodzaj bocka, jaki zdarza mi się kupić w celu innym, niż „żeby spróbować”, to koźlak wędzony; jednak i tutaj wolę inne wędzonki. Jednak kiedy dziś w sklepie z piwami sprzedawca polecił mi (a właściwie przyniósł jedną butelkę więcej, kiedy sprzedawał to piwo osobie przede mną, dochodząc do słusznego wniosku, że i ja będę chciał) podwójnego pszenicznego koźlaka, porządnie nachmielonego (jak twierdzi etykieta w języku Bismarcka i paru innych władców z wąsem – ein hopfiges Feuerwerk, czyli chmielowy fajerwerk), nie wahałem się ani chwili. Przed Państwem Schneider-Weisse TAP 5 Meine Hopfenweisse z browaru Schneider & Sohn.
<bonus>I Denar z browaru restauracyjnego Jan Olbrach</bonus>