Jestem
człowiekiem poszukującym. Poszukującym swojej ścieżki przez
życie, drogi do indywidualnego szczęścia; szukającym odpowiedzi,
ale i pytań. Dążącym do poznawania wciąż nowych wrażeń,
nowych miejsc, nowych ludzi. Nowych smaków. I to poszukiwanie nowych
smaków każe mi wciąż próbować, próbować, próbować, gdy
tylko trafię na cokolwiek, czego nie znam. Stąd w ekspresowychrecenzjach po lewej stronie tego tekstu możecie znaleźć zarówno
opisy żulpiw za złotypindziesiont pitych przez meneli i studentów,
jak i wysmakowanych piwnych rarytasów, które z umiłowaniem
spożywają brodaci piwni geekowie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Okocim. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Okocim. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 18 czerwca 2015
Kasztelan Specjały, czyli korpo z natury
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Piwne Wojny V: Koncerny Kontratakują. Okocim
Muszę się do czegoś przyznać. Dałem
się niedawno nabrać. Nabrać, że produkt dużej fabryki piwa jest
piwem z jakiegoś małego, rzemieślniczego czy tzw. regionalnego
browaru. Zobaczyłem na półce w markecie pierwsze piwo „sezonowe”
z Okocimia, w dodatku wystawione gdzieś między Fortuną, Sulimarem
a piwami importowanymi i odruchowo sięgnąłem po butelkę z
nieznaną mi etykietą. Dopiero bliższy ogląd i pogląd opakowania
uzmysłowił mi, że oto się dokonało: koncerny zaczynają podszywać
się pod małe browary!niedziela, 16 marca 2014
Żywiec Bock vs Okocim Koźlak (Okocim Wielkanocne)
Dwa koziołki bodły się rogami... Nie będzie pokoju nigdy między nami!* Czyli dwa koncernowe bocki/koźlaki stają ze sobą w szranki – Żywiec Bock oraz Okocim Wielkanocne. Ten pierwszy na rynku pojawił się już ponad... 150 lat temu, o czym skrzętnie przypomina nam etykieta (śliczna!); reaktywowano go niedawno, a teraz przedstawiono jego kolejne wcielenie, wraz z nowym Żywcem Białym oraz równie starym Żywcem Marcowym. Ten drugi, czyli Okocim Wielkanocne, jest wytworem stosunkowo nowym; według strony Browaru dostępny jest jedynie w lutym, marcu i kwietniu bieżącego roku.
Bock to styl mało u nas popularny. Z jednej strony prawie każdy browar restauracyjny ma/miał/będzie miał prędzej czy później to piwo w swojej ofercie, z drugiej – dopiero niedawno nasze koncerny postanowiły rozpocząć warzenie/reaktywację tego stylu. Dziwię się temu trochę – koźlak to piwo dolnej fermentacji, mocne (jak lubi przeciętny konsument), bardzo popularne za naszą zachodnią granicą, nieprzesadnie goryczkowe i nie niosące ze sobą szoku organoleptycznego dla człowieka, który z piw zna i pija tylko „Nasze Najlepsze”. A mimo to jakoś piwo takie nie może się przebić do masowego konsumenta... A i mniejsze browary warzą to piwo jakoś niechętnie – z pamięci (nie liczę tu browarów restauracyjnych i wariacji - weizenbocków, doppelbocków i rauchbocków) jestem w stanie wymienić tylko koźlaki z browarów Amber, Perła (tutaj o nim pisałem), Grybów i Jurand (jeśli były jeszcze jakieś – dajcie znać).
Jak więc poradziły sobie z tym piwem Żywiec i Okocim?
Jak więc poradziły sobie z tym piwem Żywiec i Okocim?
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Promocja w BP. Dałem się nabić w butelkę?
Przy okazji tankowania paliwa do mojej złotej, włoskiej strzały (a pić lubi nawet więcej niż ja) zwróciłem uwagę na półkę, na którą odruchowo patrzę w każdym sklepie spożywczym – tak, na półkę z piwami. Okazało się, że miks dowolnych trzech piw z browaru Okocim nagradzany jest niższą ceną (10 zł + kaucje za butelki za trójpak) oraz wyjątkowo niewygodnym, nieporęcznym i nietrwałym otwieraczem do butelek (pękł mi już przy pierwszym użyciu). Ale dobra – do tej pory nie skusiłem się na żadne z nowych okocimskich piw z równie nowymi etykietami, a portery kupiłem tylko w celu przeleżakowania ich przez kilka lat w piwnicy. Więc dlaczego nie spróbować?
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)