Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zawiercie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zawiercie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 lutego 2014

Stouty trzy

     Polska lagerami stoi. Wiadomo. Nie znam statystyk dotyczących udziału w rynku piw górnej fermentacji, ale zgaduję, że nie przekracza on kilku procent. Na pewno wzrósł on znacząco dzięki tzw. "piwnej rewolucji", jednak dalej dla przeciętnego polskiego konsumenta piwem pierwszego wyboru jest w miarę bezsmakowe, łatwo przyswajalne "jasne pełne". Ale to nie tak, że w Polsce wcześniej nie dało się dostać nic ciekawszego. Jasne, nie było takiego wyboru jak teraz, multitapów, sklepów specjalistycznych, gdzie liczba różnych piwnych stylów może doprowadzić klienta do apopleksji. Ale w czasach, kiedy przeciętnemu piwoszowi słowo "górniak" mogło kojarzyć się co najwyżej z piosenkarką znaną z koncertowego położenia przeboju Metallicy, kilka polskich browarów warzyło np. stouty. I to właśnie o tych stoutach jest ten wpis.

wtorek, 24 grudnia 2013

Święta, święta i jeszcze nie po świętach


     Z okazji nadchodzących, a właściwie już trwających świąt życzę Wam wszystkim, drodzy czytelnicy (czyli pewnie tylko mojej matce i dwóm kolegom), dużo rodzinnego ciepła i zimnego (ale nie za bardzo!) piwa. By Wam się w życiu wiodło, praca dawała satysfakcję, rodzina pociechę. Poza tym życzę:

-piwowarom domowym, by ich piwa nigdy nie miewały infekcji, surowce były zawsze wysokiej jakości, drożdże żywotne, żadnych kwasiżurów i dużo frajdy z babrania się w garach;
-browarom, by warzyły same dobre piwa, zdobywały nagrody w piwnych konkursach, by ich piwa podbijały świat, a cały biznes był coraz bardziej opłacalny;
-konsumentom, by browarów było coraz więcej i więcej, piwa trzymały równy poziom i były coraz szerzej dostępne i tańsze. I nie powodowały kaca;
-blogerom, by stale poszerzało się grono ich czytelników, weny nigdy nie brakowało, a za te mityczne zarobki z blogerskiej działalności móc kupić sobie apartament na Costa Brava i prywatny odrzutowiec;
-pubom, by z ich kranów lały się wyłącznie pyszne piwa, by piwosze walili do nich drzwiami i oknami, no i by ten ciężki biznes przynosił krociowe zyski. I klientów nie awanturujących się;
-piwnym sklepom, by wyedukowane piwnie społeczeństwo chętniej kupowało te wszystkie dziwaczne piwa z syropem bekonowym i kawałkami klonów (czy jak to było);
-hejterom, by mieli co hejtować, a i by im żyłka nie pękła.


A teraz życzenia specjalne, czyli krótkie kryptorecenzje (ale same piwa świąteczne, więc ujdzie):

wtorek, 2 lipca 2013

Jurajski bursztyn

Po wczorajszym niemiłym zaskoczeniu związanym z Corneliusem Pszenicznym postanowiłem po dłuższej przerwie wrócić do kolejnego piwa, którego dawno nie miałem okazji pić. Tym razem jednak przerwa nie była tak długa – Zawiercia Bursztynowego nie piłem ledwie od jakichś trzech miesięcy. Podobnie jak pszeniczny Cornelius, tak i Zawiercie Bursztynowe miałem w pamięci jako piwo smaczne i solidne, a w swoim przedziale cenowym – jedno z lepszych. Oczywiście zdarzały się warki gorsze, jak i takie, które skłaniały mnie do porzucenia innych piw – raz trafiłem na całą serię, która smakowała niemalże jak Atak Chmielu w jego najlepszych odsłonach (no, troszkę przesadzam, ale było naprawdę wyśmienite), innym razem trafiałem na egzemplarze, które w smaku przywoływały na myśl kompot ze spirytusem. Jednak przez dłuższy czas piwo trzymało równy, wysoki poziom. Czy tak jest dalej?