
Nie mam ostatnio szczęścia do piwnych premier. Kiedy tylko pojawi się nowe piwo na rynku, znika ono z okolicznych sklepów w trymiga - albo do Katowic nie dociera w ogóle! Na szczęście mam jeszcze kilka czeskich piw, których nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się pić, więc moje uwielbienie nowości i ciągłe poszukiwanie nowych smaków przynajmniej częściowo jest zaspokojone. W tym miesiącu jednak pojawiło się (lub pojawi się) na rynku tak dużo
nowych piw, że choćbym miał czekać pod sklepem jak tłum pod nowo otwieraną Biedronką i stratować otwierającego drzwi sprzedawcę, to nie odpuszczę.
Albo będę leniwy i zamówię przez internet.
A póki co - kolejne 3 czeskie piwa. Tym razem jest lepiej, niż
poprzednio.