Pokazywanie postów oznaczonych etykietą golden ale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą golden ale. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 czerwca 2016

Tyskie Książęce Golden Ale - czy hejt jest słuszny?

-Tyskie Książęce Golden Ale? A co to za czort?


     Pewnie pomyśli w najbliższą niedzielę niejeden gość świątyni handlu detalicznego, zastanawiając się, czy położyć w swym koszu butelkę albo dwie tego wynalazku - między mielonym z przeceny a zgrzewką wody mineralnej. A w każdym razie ja tak pomyślałem; niby informacje o mającym się pojawić w ofercie Kompanii Piwowarskiej piwie górnej fermentacji (na tę chwilę - jedynym) przeciekały gdzieś do mojej głowy niczym woda z łazienki zalewających mnie regularnie sąsiadów, ale jednak wiedza ta szybko była wypychana z podświadomości, by zrobić miejsce dla spraw istotniejszych, jak chociażby nowa, ładna koleżanka w pracy czy debilny popowy kawałek, który usłyszałem gdzieś w galerii handlowej i nie mogę się go z głowy pozbyć.

     Butelka wylądowała w koszyku. Książę Hochberg von Pless spoglądał na mnie złowieszczo z etykiety...


wtorek, 30 grudnia 2014

Srpskie pivo

     Tak, tak. Tzw. piwna rewolucja najpierw rozlała się ze Stanów Zjednoczonych po krajach zachodnich, a teraz dzielnie kontynuuje marsz coraz bardziej na wschód (chociaż i na bliskim i dalekim wschodzie zdobywa kolejne przyczółki - vide piwo z Libanu). Nie mogła więc ominąć także Bałkanów. I chociaż można powiedzieć, że dopiero tam raczkuje, to jednak i tam pojawiają się jasne punkty. Co powiecie na piwa z pierwszego rzemieślniczego browaru w serbskim Belgradzie? Mam to szczęście, że kolega (dzięki Michał!) przywiózł mi cztery piwa z tego browaru. Przed państwem 4 piwa z browaru Kabinet.

     A, i jeszcze dodam - wszystkie etykiety są wykonane z ciekawego, odblaskowego papieru, co daje fajny efekt. 

     I jeszcze dodam - w chwili, gdy czytacie te słowa, jestem w drodze właśnie do... Serbii :) Lub już na miejscu.


poniedziałek, 15 września 2014

Ludzie są fajni

EDIT: ZNIKNĘŁY ZDJĘCIA :(


   A ludzie przysyłający piwa są jeszcze fajniejsi. Wiecie, jak to jest: czasem spotyka się człowieka, z którym nadaje się na tych samych falach – mimo że z pozoru jesteście zupełnie różni/różne. Moja ścieżka – zupełnie przypadkiem – skrzyżowała się kiedyś ze ścieżką Kwaha, a była to przyjaźń od pierwszego, a przynajmniej siódmego piwa... Mimo że Kwahu mieszka teraz w krainie, gdzie wszystkie zwierzęta chcą człowieka zabić, a woda w kiblu kręci się w drugą stronę, dalej utrzymujemy kontakt. I ostatnio kontakt ten zaowocował paczką... 16 piw rzemieślniczych, które Kwahu mi przysłał. Ot tak. Nie oczekując niczego w zamian. Ale w zamian dostanie równie dużą paczkę pełną polskich piw nowofalowych! A Was zapraszam do przeczytania opisu wszystkich 16. Głównie z Australii, ale nie tylko. Może akurat ktoś będzie w Australii i przyda my się opinia...

     Errata: opisów będzie mniej, niż 16. Okazało się, że w trakcie dalekiej podróży jedno piwo, Cleansing Ale z Two Metre Tall Company, zdążyło się zepsuć. Smuteczek.

wtorek, 24 czerwca 2014

Brytyjska ofensywa Lidla

     Zamiast przydługiego wstępu od razu powiem: żadne z piw „rzuconych” do Lidla wczoraj (a tak naprawdę wcześniej, można było kupić te piwa przynajmniej o dzień do tyłu w stosunku do tego, co zapowiadano w gazetce) nie jest rewelacyjne. Żadne nie jest też złe. Nie ma wśród nich petard, które spowodują u nas piwną nirwanę, nie ma też kapuścianych kwasiżurów, które można kupić tylko w celu złośliwego wylania ich sąsiadowi w ogródku, by mu kury pozdychały. Wszystkie te piwa można uznać za niezłe, poprawne, nawet smaczne. Idealne, by popijać je na spotkaniu ze znajomymi, do dobrego (albo kiepskiego, ja wolę takie) filmu, na grilla czy stania w bramie i rzucania butelkami w przejeżdżające samochody (a butelki te piwa mają ładne). Kosztują niewiele, nie absorbują za bardzo uwagi, a jednocześnie są przyzwoite. Tylko tyle i aż tyle. Szczegóły jak zawsze poniżej.

środa, 4 czerwca 2014

Scottish, not British!

     Jest 5 rzeczy, które przychodzą nam na myśl, gdy myślimy Szkocja: kilt, dudy (nie mylić z kobzą!), Sean Connery, szkocka whisky i głośny okrzyk "Freeeedooooom!". Może jeszcze haggies, czyli wnętrzności owcy wepchnięte w jej żołądek i usmażone w głębokim oleju oraz piwo. No właśnie... Piwo. Jakiś czas temu opisałem 4 piwa ze szkockiego browaru Williams Brothers. Okazało się jednak, że w sklepie były cztery kolejne piwa z tego browaru, których wcześniej nie miałem okazji pić... Nie był to osławiony ejl z worostami, ale i tak w zalewie potężnie nachmielonych amerykańcami ip-srip stonowane, brytyjskie Pale Ale stanowi pewną egzotykę. A na końcu bonus – piwo z browaru Swannay Brewery, z którym to nigdy wcześniej się nie spotkałem. Jak smakuje IPA po brytyjsku?

(P.S. były cztery, opisałem dwa - bo dwa pozostałe wyduldałem jak menel w pobliskim parku na ławeczce wśród szeroko rozumianego studenctwa)

poniedziałek, 19 maja 2014

Williams Brothers

     Chyba najbardziej znanym w Polsce szkockim browarem jest lekko „świrnięty” Brew Dog, jednak nie tylko on jest nietrudno dostępny na naszym rynku. Nietrudno, to znaczy czasem się trafia w sklepach specjalistycznych; jednocześnie jego piwa łatwo przeoczyć na półce, gdyż w porównaniu z wyżej wspomnianym kolegą jego etykiety są „grzeczne”, stonowane, takie... Zwykłe. Jednak piwa warzone przez browar Williams Brothers, bo o nim mowa, często do zwykłych nie należą: piwo w stylu szkocki gruit z wodorostami (piłem je z dwa lata temu) czy z dodatkiem leczniczych ziół to coś dosyć nietypowego. Jednak poza takimi cudakami (trudno dostępnymi...) browar warzy też piwa bardziej przyziemne, acz czasem też z ciekawymi składnikami. O czterech z nich opowiem tutaj. I – co istotne – nie są to piwa rujnujące kieszeń, za każde z nich dałem poniżej 10 zł.

czwartek, 6 lutego 2014

Santorini Brewing Company – a little bit of summer in the middle of winter


     Some time ago a friend of mine brought me an unusual gift stright from one of greek islands – Santorini. 3 beers (and many accesories) from Santorini Brewing Company! SBC is the first and only brewery in Santorini and it's run by „Greek oenologist, a Serbian brewer, an English brewing enthusiast, and an American”. That's a nice cultular mix, isn't it? Unlike most of the beers I've encountered during my holidays in Greece (Korfu Beers were the only exceptions) beers from SBC are top-fermented in opposite to dominating tasteless lagers. I had an idea to publish this text during heavy, polish winter, something like -30 C, but it's February and we've had maybe 3 days of real winter this year... So you can read it now; just let's pretend that it's really cold outside!


niedziela, 15 grudnia 2013

Warzywna Ursa Maior


     Kolejne trzy piwa z Ursa Maior. Po naprawdę niezłym debiucie oczekiwania wobec kolejnych piw tego bieszczadzkiego browaru są naprawdę wysokie. Jakiś czas temu rozmawiałem z Agnieszką Łopatą, piwowarką i twórczynią kompleksu, którego browar jest częścią, całość wywiadu można przeczytać tutaj. A tutaj można przeczytać recenzje trzech najnowszych piw – Bombina Blues. Dobra Karma i Śnieg na Beniowej.  

czwartek, 24 października 2013

Lallans is streenge

     Miałem szczęście (albo nieszczęście, gdyż wróciłem z połamanym nosem) mieszkać kilka miesięcy w Szkocji. Kiedy wysiadłem z samolotu i po raz pierwszy usłyszałem tamtejszy język, zastanawiałem się, czy przypadkiem pilot nie zabłądził i nie wylądował w jakiejś dziwnej krainie, gdzie ludzie posługują się osobliwą mieszanką niemieckiego, japońskiego i jakiegoś niezrozumiałego bełkotu. Nawet po kilku miesiącach spędzonych w tym pięknym miejscu nie zawsze rozumiałem, co miejscowi usiłują mi powiedzieć, ale wiadomo – alkohol improves foreign language, więc z każdym kolejnym piwem rozmowa stawała się łatwiejsza. Minus tej metody nauki języka był oczywisty – poranny ból głowy, czyli po szkocku sare heid. I o tym piwie będzie ten wpis. Sare Heid z Pracowni Piwa.