Pewnie pomyśli w najbliższą niedzielę niejeden gość świątyni handlu detalicznego, zastanawiając się, czy położyć w swym koszu butelkę albo dwie tego wynalazku - między mielonym z przeceny a zgrzewką wody mineralnej. A w każdym razie ja tak pomyślałem; niby informacje o mającym się pojawić w ofercie Kompanii Piwowarskiej piwie górnej fermentacji (na tę chwilę - jedynym) przeciekały gdzieś do mojej głowy niczym woda z łazienki zalewających mnie regularnie sąsiadów, ale jednak wiedza ta szybko była wypychana z podświadomości, by zrobić miejsce dla spraw istotniejszych, jak chociażby nowa, ładna koleżanka w pracy czy debilny popowy kawałek, który usłyszałem gdzieś w galerii handlowej i nie mogę się go z głowy pozbyć.
Butelka wylądowała w koszyku. Książę Hochberg von Pless spoglądał na mnie złowieszczo z etykiety...




