Pisałem już kiedyś, że bardzo
podoba mi się inicjatywa Lidla dotycząca poszerzania piwnych
horyzontów swoich klientów; że poza typowymi, dyskontowymi tanimi
lagerami można tam spotkać także piwa górnej fermentacji i
całkiem niezłą „pszenicę”. Do tego okresowo w Lidlach
pojawiają się też piwa importowane – tutaj niestety jest już
słabiej, zwykle są to po prostu tanie, zachodnie (lub wschodnie)
marki, niemalże same eurolagery (wyjąwszy piwa brytyjskie). Tym razem pojawiły się cztery
jasne lagery o wschodnim rodowodzie. Sapporo, Cóż, ten wschodni rodowód jest czasem tylko rodowodem, a nie faktycznym miejscem produkcji. Dwa z czterech piw warzone są w Unii Europejskiej. Ale nie ma to większego znaczenia; są to euro(azjo?)lagery pełną gębą i właściwie z góry wiadomo, czego można się po nich spodziewać. A może wcale nie, powinienem się zjechać za negatywne podejście i tym razem będę mile zaskoczony?