Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkockie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkockie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 września 2014

Azjatycki Lidl

     Pisałem już kiedyś, że bardzo podoba mi się inicjatywa Lidla dotycząca poszerzania piwnych horyzontów swoich klientów; że poza typowymi, dyskontowymi tanimi lagerami można tam spotkać także piwa górnej fermentacji i całkiem niezłą „pszenicę”. Do tego okresowo w Lidlach pojawiają się też piwa importowane – tutaj niestety jest już słabiej, zwykle są to po prostu tanie, zachodnie (lub wschodnie) marki, niemalże same eurolagery (wyjąwszy piwa brytyjskie). Tym razem pojawiły się cztery jasne lagery o wschodnim rodowodzie. Sapporo,

     Cóż, ten wschodni rodowód jest czasem tylko rodowodem, a nie faktycznym miejscem produkcji. Dwa z czterech piw warzone są w Unii Europejskiej. Ale nie ma to większego znaczenia; są to euro(azjo?)lagery pełną gębą i właściwie z góry wiadomo, czego można się po nich spodziewać. A może wcale nie, powinienem się zjechać za negatywne podejście i tym razem będę mile zaskoczony?

wtorek, 24 czerwca 2014

Brytyjska ofensywa Lidla

     Zamiast przydługiego wstępu od razu powiem: żadne z piw „rzuconych” do Lidla wczoraj (a tak naprawdę wcześniej, można było kupić te piwa przynajmniej o dzień do tyłu w stosunku do tego, co zapowiadano w gazetce) nie jest rewelacyjne. Żadne nie jest też złe. Nie ma wśród nich petard, które spowodują u nas piwną nirwanę, nie ma też kapuścianych kwasiżurów, które można kupić tylko w celu złośliwego wylania ich sąsiadowi w ogródku, by mu kury pozdychały. Wszystkie te piwa można uznać za niezłe, poprawne, nawet smaczne. Idealne, by popijać je na spotkaniu ze znajomymi, do dobrego (albo kiepskiego, ja wolę takie) filmu, na grilla czy stania w bramie i rzucania butelkami w przejeżdżające samochody (a butelki te piwa mają ładne). Kosztują niewiele, nie absorbują za bardzo uwagi, a jednocześnie są przyzwoite. Tylko tyle i aż tyle. Szczegóły jak zawsze poniżej.

środa, 4 czerwca 2014

Scottish, not British!

     Jest 5 rzeczy, które przychodzą nam na myśl, gdy myślimy Szkocja: kilt, dudy (nie mylić z kobzą!), Sean Connery, szkocka whisky i głośny okrzyk "Freeeedooooom!". Może jeszcze haggies, czyli wnętrzności owcy wepchnięte w jej żołądek i usmażone w głębokim oleju oraz piwo. No właśnie... Piwo. Jakiś czas temu opisałem 4 piwa ze szkockiego browaru Williams Brothers. Okazało się jednak, że w sklepie były cztery kolejne piwa z tego browaru, których wcześniej nie miałem okazji pić... Nie był to osławiony ejl z worostami, ale i tak w zalewie potężnie nachmielonych amerykańcami ip-srip stonowane, brytyjskie Pale Ale stanowi pewną egzotykę. A na końcu bonus – piwo z browaru Swannay Brewery, z którym to nigdy wcześniej się nie spotkałem. Jak smakuje IPA po brytyjsku?

(P.S. były cztery, opisałem dwa - bo dwa pozostałe wyduldałem jak menel w pobliskim parku na ławeczce wśród szeroko rozumianego studenctwa)

poniedziałek, 19 maja 2014

Williams Brothers

     Chyba najbardziej znanym w Polsce szkockim browarem jest lekko „świrnięty” Brew Dog, jednak nie tylko on jest nietrudno dostępny na naszym rynku. Nietrudno, to znaczy czasem się trafia w sklepach specjalistycznych; jednocześnie jego piwa łatwo przeoczyć na półce, gdyż w porównaniu z wyżej wspomnianym kolegą jego etykiety są „grzeczne”, stonowane, takie... Zwykłe. Jednak piwa warzone przez browar Williams Brothers, bo o nim mowa, często do zwykłych nie należą: piwo w stylu szkocki gruit z wodorostami (piłem je z dwa lata temu) czy z dodatkiem leczniczych ziół to coś dosyć nietypowego. Jednak poza takimi cudakami (trudno dostępnymi...) browar warzy też piwa bardziej przyziemne, acz czasem też z ciekawymi składnikami. O czterech z nich opowiem tutaj. I – co istotne – nie są to piwa rujnujące kieszeń, za każde z nich dałem poniżej 10 zł.