Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bitter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bitter. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 sierpnia 2014

3x Wąsosz - Terrence, Sir Arhur i 15

     Browar Wąsosz. Do niedawna nazwa ta przeciętnemu piwoszowi niewiele mówiła. Teraz pewnie też niewiele powie, ale trzeba przyznać, że jak na ledwie dwa miesiące po reaktywacji browar zalał nas całą rzeką różnorodnego piwa. American India Pale Ale, Extra Special Bitter, różnorakie lagery, a do tego kontraktowcy... Ale tu powstaje pytanie: czy ilość przekłada się na jakość?

Póki co miałem okazję pić dwa jasne dolniaki: Polkę Pils i Pomorzanina/Wąsosz 12 (to jest to samo piwo) oraz klasyczną pszenicę – o tych pierwszych można poczytać u mnie na blogu, o tej drugiej nie pisałem, gdyż popijałem ją niespiesznie w pubie w celach nieblogerskich, gdzie dosyć przypadła mi do gustu. Tym razem spróbujemy kolejnych trzech piw: Terrence, Sir Arthur i „15”. Dwa pierwsze ozdobione gustownymi wąsami.

wtorek, 24 czerwca 2014

Brytyjska ofensywa Lidla

     Zamiast przydługiego wstępu od razu powiem: żadne z piw „rzuconych” do Lidla wczoraj (a tak naprawdę wcześniej, można było kupić te piwa przynajmniej o dzień do tyłu w stosunku do tego, co zapowiadano w gazetce) nie jest rewelacyjne. Żadne nie jest też złe. Nie ma wśród nich petard, które spowodują u nas piwną nirwanę, nie ma też kapuścianych kwasiżurów, które można kupić tylko w celu złośliwego wylania ich sąsiadowi w ogródku, by mu kury pozdychały. Wszystkie te piwa można uznać za niezłe, poprawne, nawet smaczne. Idealne, by popijać je na spotkaniu ze znajomymi, do dobrego (albo kiepskiego, ja wolę takie) filmu, na grilla czy stania w bramie i rzucania butelkami w przejeżdżające samochody (a butelki te piwa mają ładne). Kosztują niewiele, nie absorbują za bardzo uwagi, a jednocześnie są przyzwoite. Tylko tyle i aż tyle. Szczegóły jak zawsze poniżej.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Piwa z minibrowaru MajEr

     W samym sercu Gliwic trzy lata temu, jeszcze przed „wysypem” miejsc tego typu, otwarto browar restauracyjny. Ściągnięto do niego znanego piwowara Michała Grossmana, a efektem jego pracy jest masa nagród dla piw warzonych w MajErze. I słusznie! Zabrzmi to trochę jak laurka albo laudacja, ale nie trafiłem do tej pory na słabe piwo w tym browarze. Oczywiście nie piłem wszystkich, ale stale obecnego w ofercie browaru pszeniczniaka zapamiętałem jako jednego z lepszych, jakie miałem okazję pić, a i próbowane przeze mnie piwa sezonowe czy ciemny lager zapamiętałem jako wyborne.

     W stałej ofercie browaru poza pszenicą są także MajEr jasnt i ciemny, a także piwa sezonowego w różnych stylach. W tym momencie jest to rauchbier, wcześniej był to ESB, którego butelkę wygrałem w konkursie na fanpage'u browaru. Ha. Oprócz dwóch powyższych sezonowców i stoutu owsianego (także sezonowca) opiszę także pszenicę, której nie piłem od roku – ciekawe, czy smakuje tak, jak ją zapamiętałem.


wtorek, 15 października 2013

Bombardier Bitter


     Pewnie niejeden (niejedna) z nas będąc w okolicznym super lub hipermarkecie widział(a) to piwo. Bombardier (premium bitter, chociaż widziałem też porter) pojawił się na półkach polskich sklepów – o ile mnie pamięć nie myli – jeszcze kiedy przeciętnemu polskiemu piwoszowi słowo „bitter” mogło kojarzyć się co najwyżej z nazwą egzotycznej choroby, a „ale” nie było niczym więcej, niż spójnikiem (albo węgorzami po Śląsku). Mimo to niestrudzenie markety sprowadzały do siebie to piwo (często wespół z innymi piwami z browaru Wells, a potem Wells and Young’s), a ja z chęcią kupowałem je, kiedy z powodu braku nabywców i zbliżającej się daty ważności przeceniano je o połowę. Dziś wydanie blisko 10 zł na jedno piwo nie jawi mi się już niczym niezwykłym, więc przyszedł czas na recenzję Bombardiera.  

środa, 26 czerwca 2013

Magiczny Bitter

     Jednym ze stylów konkursowych na tegorocznym Festiwalu Birofilia był ESB, czyli extra special bitter. Styl tak angielski, jak popołudniowa herbatka, pedantycznie przystrzyżony trawnik czy Monty Python. Jednak Anglia – czy szerzej, Wielka Brytania – przeciętnemu zjadaczowi (płynnego) chleba (a przynajmniej mi) nie kojarzy się z... Wyścigami samochodowymi. A dlaczego o nich wspominam? Otóż najnowsze, konkursowe piwo z Browaru Widawa – Magic Donnington '93 – jest hołdem złożonym wybitnemu (brazylijskiemu) kierowcy Ayrtonowi Sennie, który na torze w Donnington zaliczył spektakularny występ (niestety, rok później zginął w wypadku na torze; jednocześnie był ostatnim kierowcą, który zginął w trakcie zawodów Formuły 1).

     Szczerze mówiąc nie interesuję się zawodami Formuły 1, o Ayrtonnie Sennie wcześniej nie słyszałem. Jednak z tym piwem Wojciecha Frączyka spotkałem się już wcześniej – na wspomnianym wyżej Festiwalu Birofilia zdobył drugie miejsce w swojej kategorii. Czy słusznie? Przekonajmy się!