Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cornelius. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cornelius. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 sierpnia 2014

Moja porterowa piwniczka #3, Cornelius Porter

     Zapewne większość z Was wie, że piwa mocne i ciężkie zwykle warto leżakować. A jeśli ktoś z Was nie wie: piwa mocne i ciężkie zwykle warto leżakować! Do najbardziej wdzięcznych piw należą ciemni, wysokoekstraktywni przedstawiciele stylów takich jak Russian Imperial Stout czy Porter Bałtycki. Tych ostatnich mam w piwnicy kilkadziesiąt różnych – czekam, aż się przeterminują (a potem czekam jeszcze przynajmniej kilka miesięcy), by przekonać się, jak na nie wpłynie długie leżakowanie. Pierwszym piwem tego typu opisanym przeze mnie był Grand Imperial Porter, a następnym porter z Lwowa. Trzecim będzie (a kiedy czytacie te słowa - już był) Porter z piotrkowskiego browaru Sulimar. Przeterminowany o rok i kilka miesięcy. Jak czas wpłynął na smak tego piwa?

niedziela, 6 kwietnia 2014

Piwna rewolucja – runda druga. Cornelius Triple Blond.

     Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. Następnie wygrywasz.

     Ten cytat z Gandhiego, używany u nas zwykle przez osoby walczące w beznadziejnej sprawie bez szans na powodzenie (więc z opuszczeniem ostatniego stadium), po małym liftingu i naciągnięciu można zastosować do opisania dzisiejszego piwnego rynku w Polsce, czyli kroczącej tzw. piwnej rewolucji. Nie będę tutaj się zagłębiał w początki tego, co ma szansę wywrócić polski rynek piwa do góry nogami (czy tak się stanie – to już kwestia na osobną dyskusję); dla jednych będzie to Pinta ze swoim Atakiem Chmielu, inni stwierdzą, że wcześniej przecież Fortuna, Ciechan czy Smocza Głowa próbowały przekonać Polaków do czegoś innego, niż jasne pełne. Niektórzy powiedzą, że to popularyzacja piwowarstwa domowego albo masowe wyjazdy Polaków za granicę otworzyły konsumenta na inne smaki. Inni zaoponują, że co to za rewolucja, skoro nie można napić się „pilsa za 3 zł”, a poza garstką piwnych entuzjastów jednak większość osób dalej katuje lechotyskożubry.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Złoto głupców

     Jest mi smutno, jest mi źle. Chciałem ocenić dziś piwo od dawna dostępne na polskim rynku – Corneliusa Pszenicznego. Piłem to piwo wiele razy, zawsze uważałem je za przyzwoitego, niedrogiego „pewniaka”. W czasach sprzed piwnej „rewolucji”, jeszcze w starej szacie graficznej (i z nazwą „weizen beer” – zakładam, że „pszeniczny” to to samo piwo), bywało nawet moim piwem „podstawowym” – idąc ze znajomymi na grilla czy imprezę zabierałem ze sobą kilka butelek Corneliusa Pszenicznego.

     Ucieszyłem się więc, że będę mógł podzielić się z Wami opinią na temat tego piwa. Opiszę zapach goździków i bananów, pochwalę jego smak, a jednocześnie zwrócę uwagę, że dostępne jest w marketach, dyskontach i to w cenie niewiele wyższej, niż większość „koncerniaków”. No to zaczynamy! W butelce widać bardzo ładny osad drożdżowy (na zdjęciu na samym dole). Przelałem Corneliusa do szklanki i pierwsze zaskoczenie – piwo prawie wcale się nie pieniło, a kolor - zamiast złotego, jaki pamiętałem, był pomarańczowy, trochę w stylu soku z ciemnych pomarańczy i grejpfrutów. Czy przynajmniej w smaku było wszystko po staremu? Cóż…