Scena znana z reklam: grupa
brzuchatych, wąsatych Czechów (taki jest stereotypowy – albo i
wcale niestereotypowy – obraz mieszkańca kraju czekolady
Studenckiej i hranolków) zachwyca się walorami „naszegonajlepszego”. Albo w Australii – grupa farmerskich twardzieli
pije w pustynnym barze piwo Tyskie. Mało tego. Za potężną falą
polskiej emigracji na Wyspy podążyła równie duża fala polskiego
piwa. Wraz z tą falą (pierwszą, nie drugą) zresztą i ja
zdecydowałem się zarabiać na obczyźnie – i jakież było moje
zaskoczenie, gdy niemalże na każdym rogu mogłem kupić polskie
piwa! Co niestety czyniłem przez jakiś czas.
Kto więc jest największym polskim
eksporterem piwa? Bez głębszego zastanowienia można strzelić, że
jest to Kompania Piwowarska i jej Tyskie. Otóż nie. To kto? Grupa
Żywiec? W końcu Żywca również można kupić w wielu zakątkach
Europy, a część produkcji wysyłają także za wielką wodę...
Ale to nie Grupa Żywiec. No to może trzeci gracz na polskim rynku?
Carslberg Polska ze swoim Okocimiem czy Kasztelanem? Nic bardziej
błędnego. Najwięcej piwa za granicę wysyła...
